niedziela, 18 września 2011

Nietykalny - archiwalny


Czarny, elegancki diesel to samochód o jakim marzy wielu rozsądnych ludzi. Pozostali śnią o samochodach sportowych, ale i oni z czasem muszą przyznać, że ci pierwsi mieli rację. Prawda leży jednak, jak zwykle, po środku. Okazuje się, że można jeździć dystyngowanie, ale w odpowiednich warunkach zaszaleć. To wszystko umożliwia w nowoczesnych samochodach układ napędowy 4x4. I taki właśnie pojazd udostępnił mi do jazdy Mercedes Benz Warszawa.



Aktualnie produkowana E klasa to bez wątpienia samochód skończony. Niewiele tu można poprawić i do mało czego się przyczepić. Świetna linia nadwozia, która zdaje się w ogóle nie starzeć, należycie podkreśla możliwości finansowe właściciela. Wewnątrz miejsca starcza z okładem dla czterech osób, a bagażnik z łatwością połyka ich kreacje i niezbędniki. E klasa ma klasę i nie wzbudza zawiści innych kierowców, którzy kilka razy uprzejmie mnie przepuszczali.

W testowym aucie silnik 320 CDI połączono ze zwykłą, a nie 7G Tronic, skrzynią biegów. Najdoskonalsza przekładnia M-B nie mieści się w konfiguracji z napędem na 4 koła. Trochę szkoda, bo kto próbował jazdy z 7G, nie będzie chciał wrócić do niczego innego. I nawet nie te siedem przełożeń stanowi o zaletach jej pracy a raczej sposób w jaki skrzynia radzi sobie z momentem obrotowym coraz potężniejszych mercedesowskich diesli.

Nie skrzynia jednak, a układ napędowy 4Matic, były tematem testowych obserwacji. Znam zachowanie tych aut w wersji tylno napędowej i wiem jak lekko potrafią płynąć po wyboistej nawet nawierzchni. W wersji 4Matic sprawy mają się nieco inaczej. Pod podłogą przybyło kilogramów, zwiększyła się masa pracujących elementów napędowych na przedniej osi, a skutkiem tych zmian jest słyszalne (bardziej, niż zauważalne) pogorszenie komfortu pracy. Pogorszenie usłyszeć można tylko na dziurawych odcinkach dróg, po płaskim 4Matic nadal mknie bezszelestnie. Tym niemniej warto o tym wspomnieć. Naturalnie to nie wina samochodu, tylko dróg. Po zaakceptowaniu tego stanu rzeczy przyszedł czas na rozkoszowanie się pracą silnika 320 CDI.

O tym motorze napisano już po wielokroć, że jest dynamiczny, cichy, elastyczny i mocny. To wszystko prawda. Stosowany powszechnie w kilku modelach M-B, widlasty sześciocylindrowy diesel to prawdziwy wzór do naśladowania. Już w chwilę po uruchomieniu, czuje się, że ten silnik ma wiele do zaproponowania. Zdaję sobie sprawę, że Mercedes to firma z bodaj najdłuższą historią doświadczeń z patentem inżyniera Diesla w branży motoryzacyjnej. Tym niemniej, każda generacja wysokoprężnych motorów M-B ma użytkownikom coś nowego do zaproponowania. Kiedyś były to niskie spalanie i wysoka kultura pracy oraz legendarna żywotność. Trudno w przypadku wciąż nowych jeszcze samochodów mówić cokolwiek o żywotności, ale do tradycyjnych zalet dołączyły teraz niecodzienna dynamika i napływający falami ciąg silnika.

W wydaniu 4Matic, mocny diesel zyskał nowego sprzymierzeńca. Układ napędu wszystkich kół sprawia, że limuzyna Mercedesa zmienia charakter. Prowadzenie nabiera nowego wymiaru jaki może dać tylko możliwość odpychania czterema łapami. Samochód staje się prawdziwie nietykalny dla zmiennych warunków, zarówno tych pogodowych jak i nawierzchniowych. Prowadzi się pewnie. Po wjechaniu z wyższą, niż zwykle, prędkością w zakręt, technika doskonale radzi sobie z optymalnym rozprowadzeniem nadmiaru panujących przeciążeń i optymalizuje tor jazdy mojego „E”.

4Matica klasy E przetestowałem w warunkach późno zimowych, na rozmaitych nawierzchniach, od asfaltu po leśne dukty. Niezależnie od podłoża auto trzyma kurs jak po szynach. „E” jest ciężki więc nie straszne mu podmuchy wiatru (a właśnie do Polski wkraczała wtedy Emma). Można się za jego kierownicą zrelaksować, bo napęd na cztery koła zapewnia duży margines bezpieczeństwa. Niestety nie było mi dane wypróbowanie auta w warunkach typowo zimowych, ale zapoznałem się ze szczegółowym opisem działania mechanizmów 4x4 (patrz tekst obok) i już sama jego lektura przekonała mnie, że zima Mercedesowi nie straszna. Pozostaje problem jazdy po dziurawej drodze. Nie wiem jak Państwo, ale ja zwykle w takich warunkach zwalniam, niezależnie od pojazdu.

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz