środa, 2 listopada 2011

Joke?



Jukebox to taka skrzynia z płytami. Wrzucasz monetę i bawisz się w wybranym rytmie. Reszta musi tego słuchać a pociechą dla dzieciarni jest taniec ramienia unoszącego płyty i kładącego je na talerzu adapteru. Jaki to może mieć związek z samochodem? Ano zdaniem ludzi z Nissana… nawet ma.

Stworzyli taki pojazd Juke. Dziwnie to trochę wygląda. Z przekazu reklamowego można odnieść wrażenie, że adresowany jest do homoseksualistów. Nie wiem dlaczego akurat tak to jest ustawione, że homoseksualista ma lubić coś innego i dziwnego. Ale widocznie taka jest percepcja. Wróćmy jednak do estetyki.

Juke wygląda naprawdę odlotowo. To taki czterodrzwiowy Spyder z dachem na podwoziu z możliwością aplikacji 4x4. Bez sensu. Wróć. Juke to miszmasz pomysłów na auto. Wielkie światła z przodu w linii, gdzie na pewno nie spodziewalibyśmy się ich spotkać. Do tego znane z poprzedniej Micry, Garbusa i wielu modeli Cadillaca światełka na szczytach błotników. Za tym niezbyt długa kabina i tył. Tu pojechali po bandzie. Zawijaste linie szyb i blach a do tego kwadratowe, choć w mało widoczny sposób, lampy. Jak dla mnie, odjazd.

Wewnątrz nie jest gorzej. Co prawda, być może możnaby odpuścić malowany plastik między przednimi fotelami, ale tylko ze względów praktycznych. Będzie się rysował, ale wygląda super. Fotele to już bardziej standardowy wyrób Nissana – niezbyt wygodne. A tablica rozdzielcza stanowi rozczarowanie. I znowu, nie sama jej estetyka, a funkcjonalność. Nie podoba mi się radio zmieniające funkcje na sterownik klimatyzacji. To rozwiązanie nie jest intuicyjne. Na dodatek wprowadzono je w urządzeniu, z którego czasem jednak korzystamy. Poza tym, bez zastrzeżeń.

Skoro więc wygląda dobrze z każdej strony, pewnie tak samo jeździ. No niestety, nie. Benzynowy silnik, z którym miałem go możliwość przetestować, to jedno wielkie rozczarowanie. Jest głośny, mało elastyczny i co najgorsze, słaby. Nie ma kopa. Nie uzupełnia wizerunku dynamicznego auta, nad którym tak intensywnie pracowali styliści. Zawieszenie wtóruje napędowi. Toporne i sztywne, sprawia, że nie ma się ochoty nigdzie jechać.

A szkoda. Wiele głosów słyszałem na „nie” zaraz po zobaczeniu Juke’a. Nie zgadzam się z nimi. Uważam, że w motoryzacji, podobnie jak w innych dziedzinach sztuki, trzeba czasem namieszać. Fajnie, że mieszają. Ale jak już mieszać to chochlą, a w tym konkretnym przypadku poprzestano na przyprawach i nie dodano mięsa. Może to kulinarnie nieco zabrzmi, ale dobrze odzwierciedla prawdę. W tym aucie brakuje konkretów, które solidnie wspierałyby misterną konstrukcję z dodatków. A nie samym lukrem człowiek żyje.

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz