sobota, 14 stycznia 2012

Moje opcje audio


Na wstępie zaznaczę, a jest to opinia fachowca, że generalnie nie warto zbyt wiele wydawać na tzw. muzykę w samochodzie. Samochód to zbiór przeróżnych hałasów, które producenci starają się tłumić i eliminować, jednak nie można powiedzieć, żeby mieli na tym polu szczególne osiągnięcia. A nawet jeśli już im się coś uda, wtedy użytkownik nabywa sobie nowe opony, które szumią głośniej od opływającego karoserię wiatru i znowu cała robota idzie w łeb.

Akustyka to rozległa dziedzina nauki, a w przypadku auta zmienia się np. przez rozłożenie tylnej kanapy. Ilość wolnego powietrza gwałtownie się zwiększa i tracimy przewagę pudła rezonansowego naturalnie powstającego w bagażnikach sedanów czy nawet hatchbacków. W kombi jest jeszcze gorzej. Już seryjnie dobiega naszych uszu zbyt wiele hałasów, ale wystarczy rozsunąć roletę bagażnika a już mamy symfonię z nagle powiększonego bagażnika. Warto czy nie, czegoś jednak trzeba w aucie słuchać. Jaki więc mamy wybór?

Byłoby brutalnym stwierdzenie, że odpowiedź na powyższe pytanie uwarunkowana jest kwotą wyjściową za wybrane auto, ale do tego się to często również sprowadza. Jest bowiem zasadnicza różnica w brzmieniu fabrycznego zestawu Bang&Olufsen zamontowanego w Audi A8, a radyjkiem w Chevrolecie Spark. Ale to chyba wszyscy rozumiemy i akceptujemy. Inną wagę do brzmienia przywiązuje się w limuzynie, a inną w miejskim autku.

Jeśli muzyka jest dla nas ważna, zbadajmy najpierw najlepszą z możliwych wersję nadwoziową. Ogólnie uznaje się, że dla potrzeb audio optymalne jest coupe lub sedan. Spory kufer pozwala na osiąganie korzystnych basów. Przy takim tle, możemy już precyzyjniej budować scenę dźwiękową z przodu pojazdu. Stosownie w kolejce do pogorszenia jakości dźwięku, stoją hatchbacki, kombi i wszelakie wielkie vany i 4x4.

Utarło się myśleć, że najlepsze audio to zestawy montowane fabrycznie. Co nie do końca jest prawdą. Fabryczne zestawy są dobre, bo ładnie komponują się z estetyką wnętrza, są dostosowane do parametrów pozostałych elementów zestawu audio (wzmacniacze i głośniki) oraz lepiej zabezpieczone przed kradzieżą (poprzez integrację z systemem oraz często połączenie z pozostałymi elementami jak czytniki nawigacji czy moduły telefoniczne GSM. Innymi słowy, samo wymontowanie elementu widocznego na desce rozdzielczej, nie sprawi, że cokolwiek zadziała.

Dodatkowym utrudnieniem dla budowania zestawów innych niż fabryczne jest stosowany od kilkunastu lat system elektroniki pokładowej CAN. W ramach sieci CAN porozumiewają się niemal wszystkie urządzenia pokładowe samochodu. Wypięcie z niej jednego oraz wstawienie w jego miejsce czegoś zupełnie innego, może prowadzić do zakłóceń i fałszywych komunikatów komputera pokładowego. Najnowsze generacje urządzeń pokładowych (i nie mówimy tu o zamiennikach w cenie około trzystu złotych) radzą sobie i z tym tematem. Przed kupnem, lepiej się jednak upewnić, że dane urządzenie bez problemu będzie współpracowało z instalacją w naszym aucie.

Czy więc warto rozważać urządzenia alternatywne dla tych proponowanych przez producenta samochodu? Można wtedy zamówić auto z instalacją pod głośniki i antenę oraz radio. Do dyspozycji mamy wtedy gotowe okablowanie oraz miejsca montażowe. Wystarczy je tylko wypełnić stosownie dobranym sprzętem. Można też kupić samochód z wybranym odbiornikiem i np. zamienić głośniki na lepsze. Gdyby się jednak okazało, że fabryczne radio nie spełnia naszych oczekiwań, to jest też możliwość zastąpienia go urządzeniem estetycznie uzupełniającym wnętrze auta i dostosowanym brzmieniowo i kolorystycznie. Taki wybór mają np. właściciele aut marek należących do koncernu VW oraz Fordów.

Urządzenia alternatywne do fabrycznych są o wiele bardziej zaawansowane, zwłaszcza jeśli idzie o możliwości rozbudowy systemu. Można do nich dołączać monitory montowane w zagłówkach, kamery cofania czy wspomniane już wcześniej peryferia do nawigacji czy rozmów telefonicznych za pomocą modułów bluetooth. Warto taki sprzęt rozważyć również ze względu na koszty. O ile fabryczne radio z nawigacją potrafi u VW kosztować w przedziale 8-12 tys złotych (od Skody po Audi) to zamiennik (a widziałem takie urządzenia również w autoryzowanych salonach tych marek) dostaniemy już za około 3 tys złotych.

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz