sobota, 14 stycznia 2012

Zimowe ferie z dojazdem


Nie wiem jak gdzie indziej, ale np. w mazowieckiem ferie zimowe ruszają już w połowie stycznia. A wielu rodziców będzie chciało udać się na nie wraz z dziećmi. Nie zdziwię się gdy pojadą samochodem, bo tak będzie wygodniej, szybciej (niż np. pociągiem TLK) i taniej (też). Oto więc garść porad, jak przygotować się do takiej drogi. Część może i oczywistych, ale warto się zapoznać.

Przede wszystkim sprawdzamy stan techniczny samochodu: stan akumulatora, opon, zawieszenia i całej reszty. Nie chcemy w drodze przykrych a banalnych niespodzianek jak np. zamarzający płyn do spryskiwaczy czy rozerwana po nocy na mrozie chłodnica (bo w układzie było za dużo wody) czy padnięty akumulator (o czym tata wiedział, ale jakoś nie miał czasu się tym zająć).

Następnie wyciągamy z piwnicy, garażu czy zza szafy bagażnik, z którym mamy ochotę podróżować. Lepiej upewnić się, że nie brakuje mu żadnych elementów, a najlepiej go z tydzień przed wyjazdem założyć na auto. Bo montaż to jedno, a sprawdzenie i dokręcenie przed pakowaniem to drugie. Jeśli na belki pójdzie box to również sprawdzamy jego stan (czy nie popękał a zamek w nim działa i nawet mamy do niego kluczyk).

Kolejny etap to pakowanie. O umieszczeniu ciężkich przedmiotów za oparciem tylnej kanapy nie muszę chyba przypominać, ale warto pamiętać, że wszelkie bagaże staramy się stabilizować. To samo dotyczy zawartości dachowego boxu. Pewnie trafią tam narty więc postarajmy się pospinać je gumami, pajączkami czy taśmą mocującą. Nie ma nic gorszego od bagaży przesuwających się za plecami lub nad głową w trakcie jazdy.

W zimową drogę zapakujmy też nadprogramowe koce, kanister z paliwem (minimum 5 litrów), termos z herbatą (gorącą), czekoladę i kanapki. Wiem, to nie wyjście w góry, ale tak się właśnie szykujmy, bo nigdy nie wiadomo, co spotka nas w zimowej podróży. Weźmy też ze sobą tradycyjną papierową mapę, nawet jeśli mamy nowoczesną nawigację. Latarka, podstawowy zestaw kluczy i dodatkowa banka płynu zimowego do spryskiwaczy to oczywistości.

Dla kierowców jeżdżących głównie w krótkich trasach po mieście, przypominam o postojach. Długa trasa męczy. Warto wykorzystać postoje na buszowanie po sklepie na stacji benzynowej czy dodatkową herbatę lub kawę. Podróży nam to nie skróci, ale tak planujmy jazdę by za skarby świata się do celu nie spieszyć. Szerokości!

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz