wtorek, 6 marca 2012

Mam nowy to nie muszę… część 1.


Kiedyś mówiło się, że jak kupujesz Mercedesa to już nic nie trzeba przy nim robić. W końcu jest nowy z fabryki to ma wszystko co mu do życia potrzebne. Z czasem ten zgubny pogląd roplenił się wśród bywalców samochodowych salonów. To zaś nieraz doprowadziło do przykrych konsekwencji.

Samochód to coraz bardziej skomplikowane narzędzie. Nierzadko wyposażone w kilka do kilkunastu komputerów, gdzie wszystkie urządzenia pokładowe porozumiewają się ze sobą za pomocą szyny danych CAN, a wyjęcie np. radia skutkuje zaburzeniem równowagi całego systemu.

Gdy kupujemy urządzenie domowe, zwykle zapoznajemy się z instrukcją, podłączamy, patrzymy co i jak. W samochodzie należy postąpić analogicznie. Książki obsługowe są teraz co prawda rozmiarów małej Biblii, ale faktycznie tyle jest w autach nowości, że nie sposób ująć tego krócej.

Po zakupie samochodu i jego przewiezieniu do domu, należałoby więc spokojnie przestudiować dostarczoną w komplecie literaturę. Po wynalezieniu ciekawych elementów udajemy się zaś do auta i już na żywca przerabiamy teorię na praktykę.

Pewnie wielu z was zastanawia się co też można w nowym aucie pozmieniać. Ano można. Można poustawiać parametry pracy silnika, zawieszenia, ustawienia klimatyzacji, audio i foteli. Ba, można nawet ustawić pod jakim kątem ma się uchylać pokrywa bagażnika. W Mercedesie klasy S.

Dobrze jest spędzić trochę czasu przed jazdą nowym samochodem. Zaznajomić się z funkcjonowaniem przełączników, kontrolerów a nawet z menu pokładowego komputera. W końcu każda marka ma te ustawienia trochę inne, szkoda naszych nerwów na poznawanie tych funkcji na ciemnej drodze.

Po tym wszystkim pora na trzecie stadium randki z nowym wozem. Jazda po znanej nam dobrze drodze i skorzystanie z nowo poznanych funkcji. Sprawdźmy jakie ustawienia najbardziej nam odpowiadają, ewentualnie skorygujmy te, które przyjęliśmy w garażu. Teraz jest na to najlepsza pora.

Gorąco namawiam do lepszego poznania nowego samochodu. Czas spędzony nad instrukcją obsługi odpłaci nam się na drodze i to szybciej niż nam się wydaje. Poza tym, przecież lepiej być pewnym swoich decyzji niż gubić się w domysłach. To nawet o nas dobrze świadczy.

W następnym odcinku pomówimy o dobrych nawykach serwisowania nowego auta we własnym zakresie. Tak, tak. Możemy wiele zrobić dla niego sami.

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz