piątek, 9 marca 2012

Mam nowy to nie muszę… część 2.


Skoro auto jest nowe, to nie ma po co zaglądać pod maskę. W końcu tam nie ma nic co mogłoby zainteresować użytkownika. No, może poza wlewem płynu do spryskiwacza. Zatem wystarczy, że ten płyn czasem uzupełnię a całą resztą zajmie się na przeglądzie serwis. Prawda? Nieprawda.

Rosnąca lawinowo w ostatnich latach liczba kuriozalnych awarii w nowych samochodach prowadzi do wniosku, że nowe auta trafiają często w ręce ludzi stroniących od technicznej kultury. Fakty są bowiem takie, że nawet od właściciela nowego pojazdu wymaga się odrobiny troski o używany przedmiot. Troska ta sprowadza się do prostych codziennych czynności (co nie znaczy, że wszystkie z nich należy wykonywać codziennie), które każdy z nas jest w stanie bez trudu wykonać. Oto one:

Codziennie

Podchodząc do auta rzućmy na nie okiem. Sprawdźmy czy koła są na swoim miejscu (a może mają założoną blokadę – wtedy na pewno nie ruszamy), czy auto nie nosi śladów obcierek parkingowych, a wreszcie czy za autem nie stoi „niewidzialna” przeszkoda, w którą inaczej cofnęlibyśmy po chwili.

Co tydzień

Zajrzyjmy pod maskę, zobaczmy czy silnik jest suchy i nic nie kapie pod samochodem (zwłaszcza gdy parkujemy w suchym garażu na tym samym miejscu). Na zimnym silniku sprawdzamy poziom oleju. Na bagnecie poziom oleju powinien sięgać 2/3 pełnej objętości. W dieslach olej natychmiast robi się czarny, niech nas to nie niepokoi. Co innego majonezowej konsystencji i koloru osad pod korkiem wlewu oleju – z tym można jechać prosto do serwisu. Po uruchomieniu auta obejdźmy je dla sprawdzenia działania oświetlenia. Światło stop skontrolujemy przy pomocy drugiej osoby lub w lusterku wstecznym – odbicie na ścianie czy szklanej wystawie.

Co miesiąc

I to jest absolutne minimum – myjemy wóz. O tym pamięta wciąż tak niewielu z nas. A przecież estetyka naszego auta świadczy i o nas. Umyty samochód jest miły dla oka i podobno nie przyciąga stłuczek ani złodziei. Odświeżając karoserię pamiętamy o czyszczeniu wnętrza. Odkurzanie i pozbycie się biletów parkingowych oraz resztek różnego pochodzenia to również obowiązkowa czynność. Jeśli zdarza nam się przewozić psa lub dzieci, przyjrzyjmy się ich miejscom. Tam zawsze jest co robić. Po myciu warto sprawdzić ciśnienie w oponach, przesmarować uszczelki drzwi i klap, skontrolować stan akumulatora oraz osprzętu silnika (paski, wężyki podciśnienia, poziom płynu hamulcowego, chłodniczego itd.). Po statycznej kontroli, uruchamiamy auto i przejeżdżamy nim kawałek po wertepach przy ściszonym radiu – słuchamy niepokojących odgłosów z podwozia. Lepiej teraz wyłapać nawet drobiazgi i udać się z nimi do serwisu niż później wymieniać całą kolekcję elementów, które psują się jeden od drugiego.

Jak widać, przy samochodzie zawsze jest co robić. Nasz samochód przenosi nas codziennie po drogach, których jakość wciąż pozostawia wiele do życzenia. Aby mógł tę pracę, jaką dla nas wykonuje, kontynuować bez narażania naszego portfela, powyższe sprawdzenia należy regularnie wykonywać. Po 2-3 miesiącach tak się do tych procedur wdrożymy, że będą one dla nas zupełnie odruchowe. I pamiętajmy, gwarancja nigdy nie obejmuje elementów eksploatacyjnych. Zróbmy to.  Wyjdzie taniej.

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz