środa, 12 września 2012

I co z tobą począć?



 To nie ma sensu. Prawie dwadzieścia lat temu toś kupił to śliczne Volvo po to tylko, żeby w tym czasie pokonać nim nieco ponad 30 tysięcy kilometrów. I teraz stoi taka sierota w stanie niemal fabrycznym, z kompletnym wyposażeniem (jest nawet klimatyzacja, ale szkoda, że radio nie jest oryginalne) i sprzedający żąda za niego ponad 10 tysięcy złotych. Dla każdego normalnego to cena z sufitu, ale może jednak znajdzie się amator turbo-volvo w pudełkowatym nadwoziu. Auto w swoim czasie prowadziło się bardzo przyjemnie a ten sam silnik montowano też w quasi sportowym modelu 480. Volvo - tutaj.