wtorek, 13 listopada 2012

Czasami Skoda musi być...



Było ostatnio sporo drogiego zagranicznego metalu. I dobrze. Ale pora na coś zagranicznego i całkiem niedrogiego. Więc Skoda. I to 105. Taka jak lubimy. Czysta, wolna od dziwnych przeróbek i z przebiegiem, uwaga, 10 tysięcy kilometrów. To jest coś. Miejmy nadzieję, że auto stało w jakiejś w miarę suchej i przewiewnej lokalizacji. Inaczej podłogi nie byłoby już czym zbierać. Zdjęcia pokazują ładnie komorę silnika i tam jest porządeczek jak się patrzy. Naszym zdaniem - bajka. Wujek taką miał, kupił w Pewexie po powrocie z kontraktu w Libii. Też miała te super prostokątne lampy i właśnie w niej wujek udzielał nam pierwszych lekcji jazdy. Skoda - tutaj.