niedziela, 11 listopada 2012

Ostatnie takie szanse... Grand Marquis



Już sama nazwa tego modelu elektryzuje. O wyglądzie nie wspominając. Prawdziwy krążownik z mocnym V8 pod maską zabudowany na ramie. Idealny na taxi lub radiowóz. Przy czym Mercury to coś jak Lexus a nie zwykły Ford. Dlatego Mercury w policji nie służy ani ludzi po mieście za pieniądze nie wozi. Jego fordowski taksówkowy odpowiednik też ma się doczekać następcy w postaci... busika marki Nissan. Bez komentarza. Te wielkie amerykańskie sedany mają coś w sobie. Są dostojne, komfortowe i na swój sposób też ładne. Dlatego Mercury trafia do nas. Polecamy. Grand Marquis - tutaj.