piątek, 4 stycznia 2013

I jeszcze jedna... "molto" szybka ;)



Jeszcze można zrozumieć, że ktoś kupił Daewoo Tico, wsiadł raz i stwierdził, że więcej nie da rady. Autko poszło w odstawkę. Ale GTA...? Alfa Romeo GTA? Jeśli jednak wierzyć opisowi, tak właśnie było w tym przypadku. GTA to niezmiernie rzadki okaz w polskim handlu. Ale GTA z polskiego salonu to już biały kruk. A taka, żeby miała niespełna 40 tys. kilometrów na szafie? Nie może być. A jest. Za sprawą ultra nisko poprowadzonej linii plastików, część z nich nadaje się do naprawy. Alfa wymaga też uwagi zdolnego lakiernika. Poza tym, to jednak piękny okaz i na dodatek od pierwszego właściciela. To nie może być prawda. Ale jeśli jest... to ta cena powinna rozpalić wasze serca i portfele... GTA - tutaj.