czwartek, 10 stycznia 2013

WIDOK Z OKNA - Słowa zamieniamy w czyny…

Wyszukane Samochody to nie tylko blog w Internecie, to także wyraz podejścia do rzeczywistości. Sam wyraz to jednak mało, kiedy nie popierają go czyny. Żeby wprowadzić deklaracje w życie, dograliśmy wyjazd ze współpracującym z nami Michałem Lipińskim z firmy Polson. Naszym celem był bohater wpisu na Wyszukanych Samochodach – Niebieski Ptaszek.
Już sama rozmowa z właścicielem dobrze wróżyła. Właściciel odpowiadał na pytania rzeczowo, niewiele ukrywał, chociaż znalazły się potem na miejscu „nowe” tematy. Postanowiliśmy, że interesuje nas auto spełniające pewne sztywne kryteria. Przede wszystkim, miał być wyszukany czyli mieć to coś. Poza tym liczył się stan blachy, wnętrza i mechaniki, w tej właśnie kolejności.
Na miejscu zastaliśmy powrót do przeszłości. W końcu nie co dzień zdarza się spotkać ponad 20 letnie auto, które prezentuje się czysto i schludnie i takie jest nie tylko z zewnątrz, ale i w środku. Nissan taki był. Zaczęliśmy dokładniejsze oględziny. Wóz oczywiście ma kilka, ale dosłownie ze trzy miejsca, które można by poprawić lakierniczo, a do tego… postukuje mu końcówka wydechu. Aha, i trzeba będzie wymienić bat anteny radiowej. Uwierzcie, że to wszystko.
Cała elektryka, podświetlenie, centralny zamek i elektryka wszystkich szyb działają bez stęknięcia. Fabryczne radio stroi i gra jak nowe a stan welurów tapicerki i dywanów jest fabryczny. Właściwie nie wiadomo skąd na liczniku przebiegu wzięła się liczba 149 tysięcy kilometrów. Chyba, że o samochód dbano wyjątkowo. A pamiętajmy, że Bluebird nie kosztował groszy. Konkretnie, jak nam podpowiedział felietonista Marek J. Zalewski piszący do Wyszukanych Samochodów, w Pewexie można takiego było zamówić pod warunkiem posiadania 5 tysięcy… USD.
Nie zwlekając ruszyliśmy Nissanem na przejażdżkę. Cóż, auto ładnie przyspiesza, automatyczna skrzynia miękko zmienia biegi a z zawieszenia dobiega czasem stuk… końcówki układu wydechowego. Auto jest gęste, świetnie się prowadzi. Zresztą po dokonaniu formalności niezwłocznie zabraliśmy Nissana w drogę. Auto z radością łyknęło na stacji porcję świeżej etyliny a potem pokazało nam jak przyjemnie i wygodnie podróżowało się japońskimi samochodami 20 lat temu.
Dwulitrowy silnik z wtryskiem paliwa nie ma najmniejszych problemów z rozpędzaniem dużego sedana. Krótki pierwszy bieg sprawia, że Nissan potrafi wyrwać spod świateł, ale obaj z Michałem uważamy, że tak jeździć mu (ani nim) nie wypada. Duże auto pewnie trzyma się drogi, śmiało wchodzi w zakręty i stabilnie hamuje. Doskonała jest widoczność z kabiny Bluebirda. Słupki dachowe są cieńsze niż w obecnie produkowanych wozach, a to sprawia, że chwilami ma się niemal wrażenie jazdy autem bez części przeszklonej ;).
Nissan jest już w garażu. Przygotowuje się do kuracji odmładzającej. Będzie miał dopieszczony lakier, poprawioną końcówkę wydechu i bat anteny. Już niedługo pojawi się u nas jako Wyszukany Polecany. Poznaliśmy się z Bluebirdem lepiej i możemy go każdemu polecić. To doskonały wóz, a jego wiek w niczym nie odebrał mu pewności siebie. To świetny samochód i na pewno gotów na niejedną w przyszłości przejażdżkę, a nawet wyprawę.

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz