niedziela, 17 marca 2013

WIDOK Z OKNA - Kierowca sterowany

W szwajcarskim tunelu belgijski autokar wbił się w ścianę tunelu. Zginęli ludzie. Smutne. Prawdopodobnie przyczyną tragedii była chwila nieuwagi. Pan kierowca zmieniał jadącym dzieciom płytę z filmem w odtwarzaczu DVD. Pewnie nie wymacał po ciemku szczeliny na płytę, chciał rzucić okiem. No to rzucił…

Od lat trwa zażarta dyskusja zwolenników old-school i nowej fali. Dotyczy niektórych samochodowych rozwiązań. Kiedy Opel w Vectrze wprowadził dźwigienki kierunkowskazów, które po lekkim naciśnięciu automatycznie trzy razy migały danym kierunkiem, prasa moto uniosła się wzburzeniem. Jak to możliwe, ograniczanie wolności kierowcy. A może chciał mignąć raz lub dwa, ale nie TRZY!

Podobnie wyśmiewano 30 lat temu Amerykanów, którym producenci montowali w autach tzw. automatyczne pasy bezpieczeństwa. Pasy montowano sprytnie do drzwi. Kiedy kierowca (lub pasażer) wsiadali, pas był odchylony wraz z drzwiami. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce (jeszcze były wtedy kluczyki) kotwica pasa wędrowała siłą elektrycznego silnika ku górze. Człowiek był bezpieczny do jazdy.

Współcześnie nie brak rozwiązań ułatwiających życie, które wyszydzają właśnie samochodowi dziennikarze. Dobrym przykładem jest ESP. Ileż to razy czytałem w prasie, jak to as kierownicy, pan redaktor, spocił się z nerwów jak mysz, zanim wreszcie odłączył ESP żeby pokazać wszystkim co on też to potrafi za kółkiem. Z reguły później następowały opisy zachowania np. Chevroleta Cruze diesla w szybko pokonywanym łuku toru wyścigowego.

Proponuję nawiązać kontakt z Ziemią. Ponownie. Samochody dla zwykłych ludzi, nie wyczynowców, buduje się z myślą o… zwykłych ludziach. Takich co zapominają zapiąć pasy, włączyć kierunkowskaz czy dzienne światła. Zdarza im się też źle trzasnąć drzwiami, nie przypiąć dzieci w fotelikach a nawet, o zgrozo, nie popatrzyć do tyłu przy cofaniu. Tak, to wszystko o nas i panu też panie Nowak.

Rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo i komfort jazdy są kluczem do poprawy… właśnie bezpieczeństwa i komfortu. Być może, gdyby w belgijskim autokarze zamontowano głosowe lub inne intuicyjne sterowanie odtwarzaczem DVD, na dodatek wyposażonym w zmieni arkę, być może jego kierowca już dawno dowiózłby dzieci do Lommel. Tego już nigdy się nie dowiemy. 

Pewne jest jednak, że elektronika, która w samochodzie zawsze bierze naszą stronę nie trafiła tam przypadkiem, na dodatek często po stosownej dopłacie z naszej, kupującego, strony. Zanim więc z pobłażaniem spojrzymy na wielofunkcyjną kierownicę w aucie sąsiada, zastanówmy się chwilę. Może on już wie, że przyjdzie taki dzień, kiedy znajdzie się w tunelu i najdzie go chęć podkręcić głos w radiu.

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz