piątek, 12 kwietnia 2013

WIDOK Z OKNA - Bezpretensjonalność

Miałem kiedyś Toyotę – Carinę II. Niepiękne, białe kombi. Auto było technicznie poprawne, prowadziło się miękko i sprawnie a silnik, choć technologicznie nienajnowszy, stanowił dobre uzupełnienie całości. W Toyocie nie brakowało miłych w dotyku materiałów, plastiki były całkiem przyzwoite. Jedyne, co temu autu można było zarzucić to może zbytnie uproszczenie sterowania za pomocą dźwigienek przy kierownicy – w sensie, że w każdej jednej Toyocie było ono takie samo.

Od tamtej pory minęło sporo czasu, kilka lat. W tym czasie Carinę II zastąpił Avensis, a tego modelu narosło już kilka generacji, bodaj trzy. Nie licząc w międzyczasie liftingów. Wsiadłem więc do aktualnego modelu Avensis i co się zmieniło…? Cóż, przede wszystkim wygląd. Toyota poszła po rozum do głowy i zatrudniła europejskich designerów do przygotowania modeli dla Europy. Auta wyglądają drapieżniej, nowocześniej.  Poza nowoczesnym wyglądem, w Toyocie przybyło wyposażenia, ale to normalne we wszystkich klasach współczesnych samochodów.

Przyglądając się nowej Avensis, zauważyłem jednak, że pod nową powłoką i w otoczeniu bogatego arsenału akcesoriów, Toyota pozostała wierna swoim najważniejszym wartościom. Ten samochód pozostał przyjazny użytkownikowi, jest czytelnie i logicznie rozplanowany i nie wymaga studiowania instrukcji obsługi żeby włączyć radio, jak to ma często miejsce w BMW. Zabrałem więc Toyotę na przejażdżkę. Do testów udostępniono mi wersję z dwulitrowym dieslem i manualną skrzynią biegów.

Samochód zaskakuje lekkością działania wszystkich elementów i kulturą pracy zespołu napędowego. W ostatnich latach diesle znowu stały się terkotliwe, zupełnie jak w mojej Carinie II, i nawet drogie samochody głośno oznajmują rodzaj napędu pod maską. Tymczasem w Toyocie z ulgą stwierdzam, że silnik jest dobrze wyciszony, a kabina niemal wolna od wibracji pochodzących od napędu. Ta cecha przenosi się na jazdę. Silnik szybko wchodzi na obroty, moc przyrasta liniowo a auto rozpędza się bez wysiłku. To się może podobać. Na pochwałę zasługuje też praca zawieszenia. Ave sprawnie porusza się po wszelkiego rodzaju nawierzchniach. Jedynie zimowe opony testowego auta głośno dopominały się już zamiany na letnie.

Co uderzyło mnie w porównaniu kolejnych generacji Cariny i Avensisa to niemal niezauważalne przechodzenie tych aut z klasy średniej do premium. Dzisiejsza Ave to samochód aspirujący do droższego grona motoryzacji. Ta zmiana wynika z prostej logiki. Otóż już kilka lat temu nabywcy zaczęli chętniej kupować auta niższych klas w wykonaniu premium od przedstawicieli tych klas produkcji tańszych, wielkoseryjnych marek. Jedynym ruchem dla tych właśnie marek, a jednym z jej przedstawicieli jest Toyota, było wyższe wypozycjonowanie swoich modeli. Co uczyniono z Avensis.

Ironia losu jest, że tą samą drogą, ale na skróty poszli Koreańczycy. Wprowadzany obecnie do sprzedaży model i40 Hyundaia, gra na tych samych strunach, co Toyota z Avensis. Przebija jednak swoją japońską konkurentkę cenowo i warunkami gwarancyjnymi. Czy zmiana wizerunku Toyoty nie przyszła zbyt późno i czy Avensis uda się odeprzeć atak nowoczesnego konkurenta z Azji? Za Toyotą przemawia doświadczenie i przywiązanie klientów. Jeżeli jednak kupujący podejdą do zakupów z tzw. czystą kartką, to może się okazać, że tradycyjna marka w przebraniu premium nie obroni swojego niegdyś zdobytego rynku.

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz