środa, 10 kwietnia 2013

WIDOK Z OKNA - Płacę i wymagam. A przynajmniej oczekuję.

Idąc z duchem czasu wyposażyłem swój samochód w transmiter ViaToll, który otwiera bramkę i niejako sam uiszcza należności za przejazd płatnymi odcinkami autostrad. Urządzenie sprawowało się bez zarzutu, doładowanie konta to sprawa banalna, podobnie jak śledzenie swoich wydatków. I wszystko byłoby świetnie gdyby nie ostatni powrót od granicy niemieckiej. Po odstaniu w kolejkach do płacenia na bramkach Doktora Kulczyka, dojechałem wreszcie do strefy obsługiwanej przez ViaToll. Jak zwykle najechałem na bramkę dla płatności elektronicznych i... szlaban ani drgnął. Cofnąłem, otworzyłem go ręcznie - przyciskiem - i ruszyłem w drogę.
Przemknęło mi przez myśl, że może coś z moim pudełeczkiem jest nie tak, ale szybko odegnałem tę myśl. Wszak było już dość późno, za mną setki kilometrów niemieckiej autostrady i chęć aby jak najszybciej i bez problemów dotrzeć do domu. Przy kolejnej bramce, gdzie już wypadało zapłacić zastałem niecodzienny obrazek. Dwa skrajne prawe pasy przeznaczone dla TIRów oraz płatności elektronicznych przedstawiały niecodzienny, jak na autostradę, widok. Osobówki cofały chaotycznie, każda najpierw sprawdzając czułość bramki a najeżdżające TIRy nerwowo je omijały, co nie było łatwe, bo te dwa pasy dodatkowo wygrodzono od innych. Następnie cofające osobówki musiały przeciąć pasy dla TIRów i wcisnąć się jakoś do zwykłych bramek. Im bardziej aut przybywało, tym sytuacja zagęszczała się. Przyznam, że mimo to, nie oparłem się pokusie sprawdzenia czy i moje urządzenie pozostawi bramkę obojętną. I nie zawiodłem się. Ani drgnęła. W tej sytuacji, na wstecznym, odjechałem pod prąd, przeciąłem sznur TIRów i osobówek i jakoś dostałem się do zwykłej bramki. W trakcie płacenia zwróciłem obługującej pani uwagę na sytuację na dwóch prawych pasach. Pani, nie mrugając nawet powieką, odrzekła, że jeśli zdejmę Viabox z szyby i jej podam to ona go "przeciągnie" i przyjmie płatnośc przez urządzenie. Nacisnąłem, że może ktoś, coś, jakaś informacja, bo ciężkie TIRy a osobówki na wsteku. Bez echa. Cóż było robić. Zapłaciłem i odjechałem. Fajnie jest więc nadążać za nowinkami, ale okazuje się, że im więcej nowoczesnych rozwiązań, tym też mniej refleksji w sytuacjach awaryjnych. Wyobrażam sobie, że w razie awarii bramki czy systemu poboru opłat, powinno się wyświetlić stosowną informację na tablicach przed bramką płatności. Po to, by upłynnić ruch, nie dopuszczając do dantejskich scen ale nawet po to, żeby umożliwić jadącym chociażby pozyskanie gotówki, której mogą zwyczajnie nie mieć przy sobie. Na samej zaś bramce, nie byłoby bez sensu ustawić samochód z napisem awaria i strzałką oraz obsługą kierującą do pozostałych bramek. Zapewne nic złego nie stało się tego wieczora na bramce ViaToll, ale miło by było pomyśleć, że obsługa autostrady nie myśli wyłącznie o tym jak pozyskać opłatę za przejazd nią, ale również o tym, jak zapewnić jadącym maksimum bezpieczeństwa.
Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz