piątek, 17 maja 2013

Iacocca i DeTomaso uknuli to coś - TC



Ach, cóż to był za koncept. Trochę jak Aston Martin Cygnet, którego pomysł powstania zapadł w garażach Astona i Toyoty na Nurburgringu, tak i TC urodził się w głowach przyjaciół: Lee Iacocci i Alejandro DeTomaso, wówczas również właściciela marki Maserati. Iacocca chciał dla Chryslera tzw. "halo samochodu", którym mógłby demonstrować głębie zmian zachodzących w marce (później podobnie wykorzystywano np. Viper'a). DeTomaso zaś miał zagwarantować posmak egzotyki w aucie, które egzotyczne nijak nie było, wywodząc się w plebejskiej platformy "K" drugiej generacji, która wydała ohydusy takie jak np. stary NewYorker. Tak czy owak, TC powstał, niektóre wersje miały silniki z pokrywami zaworów opisane "Maserati", z luksusowymi wnętrzami obszytymi skórą, z twardym dachem z okrągłymi okienkami (jak w Thunderbirdzie Forda). Pod maską maksymalnie 200KM ale pod ręką można było odnaleźć manualne przekładnie Getrag. Jednym słowem: pełna egzotyka. TC - tutaj.