piątek, 7 czerwca 2013

Jak nie V8 to może chociaż szóstka?



I znów zaglądamy do oferty naszego niemieckiego partnera Kult-nur-gut, a tam... Volvo 960. Cóż to za twór? Wygląda trochę jak starsze modele serii 700, ale to już większa, wygodniejsza i jednak bardziej opływowa karoseria. Pod maską porządne sześć cylindrów w rzędzie współpracujące z japońską skrzynią automatyczną marki Aisin. Na pokładnie zaś wszelkie możliwe komforty, począwszy od superwygodnych foteli, zarówno przednich jak i tylnej kanapy, przez automatyczną klimatyzację, podgrzewanie foteli przednich, pełną elektrykę i szyberdach, nawet po tzw. cruise control. Czego chcieć więcej od auta z ponad dwudziestoletnią historią? Może pełnej historii serwisowej i niskiego przebiegu? Co powiecie na 94 tys kilometrów? Volvo - tutaj.