czwartek, 20 czerwca 2013

"Na rezerwie" - Autostradą do...

No właśnie, do… Dokąd? Jedyna odpowiedź, to DONIKĄD! Niestety… Miało być tak: do końca tego roku mieliśmy jeździć po 1600 km autostrad i 2400 km dróg ekspresowych. A ile kilometrów tak naprawdę będziemy mogli przejechać po drogach tej kategorii? Nawet nie połowę!!!
Ale nie mam zamiaru znęcać się nad tym, że program przyjęty przez rząd PiSu i przejęty przez rząd PO zostanie zrealizowany w niespełna 40 procentach. Nie pierwszy i nie ostatni to plan i program, którego założenia okazały się bajką o szklanym parowozie. Do tego, że nasi tzw. politycy rzadko wiedzą, co mówią zdążyliśmy się przyzwyczaić, niestety!

Chodzi jednak o coś innego… Bo układanie programu to jedno, ale jego realizacja, to drugie i kto wie, czy nie ważniejsze nawet top jest, właśnie!. A mnie chodzi o planowanie realizacji programu/planu budowy autostrad w Polsce… Bo, jak się przyglądam właśnie temu, to szlag mnie trafia! Rozpoczęliśmy bowiem budować NIE autostrady i drogi ekspresowe, co przewidywał program rządowy, ale ODCINKI autostrad i dróg ekspresowych. Odcinki różnej długości i na terenie całego kraju! Przy czym każdy z odcinków i odcineczków buduje kto inny… Skutek? Każda z planowanych autostrad i dróg ekspresowych prowadzi DONIKĄD, bo urywa się tam, gdzie chce. Jeden wykonawca sobie radzi, inny mniej, a jeszcze inny wcale. Jestem ciekaw, czy te odcinki uda się w ogóle połączyć w całość? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby nasza ukochana Bolanda była jedynym krajem na świecie, w którym będą autostrady składające się z CZTERECH jezdni, a może nawet i większej ich liczby. Łatwo sobie wyobrazić, że budujący jeden odcinek nie trafiają na początek następnego odcinka itd. itp…

Bo przecież nasza ukochana i jedyna Bolanda jest jedynym znanym mi krajem na świecie, a chyba i we wszechświecie, w którym wszystkie planowane autostrady omijają stolicę. Omijają nie tylko stolicę administracyjną (jaką np. było Bonn w Niemczech, czy też jaką jest Haga w Holandii), ale największe miasto w kraju, o największym potencjale i największym znaczeniu gospodarczym, społecznym i politycznym dla tegoż! Do tejże stolicy, która – jak wynika z każdej mapy – jest nieco odsunięta w prawo od środka kraju, ale tylko trochę, dojeżdżać do niej i wyjeżdżać z niej będzie się jakimiś „odcinkami dojazdowymi/wylotowymi”. Jakimiś… Ze stolicy i do stolicy DOJAZDÓWKAMI! Księga Giunessa pewna! Gratulacje!

Inna sprawa, to owe „odcinki”. Przekleństwem jest budowanie na raty. Szczególnie dróg. Wszak – jak wiadomo – transport to nerwy gospodarki! A czym skutkuje przerwanie układu nerwowego? Paraliżem, niedowładem, ograniczeniem etc. Ale my zachowujemy się  tak, jakbyśmy nie zdawali sobie z tego sprawy. My, czyli nasi decydenci. Ileż mamy przykładów, gdy na wspaniałej trasie nagle pojawia się tzw. wąskie gardło, bo z 2/3 pasów do dalszej jazdy zostaje tylko JEDEN. W Warszawie takich „wąskich gardeł” jest dużo. Dużo za dużo! Dlaczego? Dlatego, ze funkcjonariusze publiczni podejmują decyzję bezrozumnie. Bezrozumnie, bo wygląda na to, że wychodząc do pracy, rozum zostawiają w domowej lodówce. Skutek? Każdy ma go przed oczami, gdy porusza się po swym mieście, bo wcale nie uważam, że wspomniane „wąskie gardła” to tylko warszawska specjalność.

Oczywiście, za ileś tam lat wreszcie będziemy mieli te 4 000 km autostrad i dróg szybkiego ruchu… Ale zanim do tego dojdzie, czy musimy wykazywać się aż taką bezmyślnością i nieporadnością? Czy naprawdę nie stać nas na przygotowanie takich planów, które można zrealizować w określonym czasie? Wszak wieszcz napisał: „Mierz siły na zamiary, nie zamiar podług sił!” Skąd się bierze ta cała tromtadracja z jednej, a dezynwoltura z drugiej strony? Przecież wystarczyło wziąć kartkę papieru i ołówek, usiąść i policzyć co, gdzie, po co i za ile… I nie zapominać przy tym o przytoczonej wyżej myśli Adama M.

Mimo wszystko, szerokiej drogi…

Marek J. Zalewski

Aktualizacja 22 maja 2012: Związkowcy z firmy Dolnośląskie Surowce Skalne, będącej jednym z wykonawców autostrady A2 zamówili w Sanktuarium Świętego Andrzeja Boboli modlitwę w intencji "przełamaniu kryzysu w firmie". Firma, która przejęła inwestycję twierdzi, że robi wszystko, by oddać autostradę przed Euro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz