piątek, 14 czerwca 2013

WIDOK Z OKNA - Teoria "Wyszukanych"

Rok temu pozwoliłem sobie wysnuć teorię, która miała mnie wesprzeć w codziennym publikowaniu „Wyszukanych Samochodów”. Przez kolejny rok sprawdzałem jak ona się ma do rzeczywistości. I powiem wam, że nie była chyba taka zła. Moim zdaniem ma sens.


Podstawą do jej wysnucia była rosnąca cena litra paliwa, obojętnie zresztą jakiego, bo nie o wojnę pomiędzy zwolennikami diesla a etyliny tutaj chodzi. Teoria zakładała, że wraz ze wzrostem tej ceny coraz więcej ludzi będzie odchodziło od codziennej jazdy własnym samochodem na rzecz motocykli, skuterów czy rowerów i transporty publicznego. Te bowiem rozwiązania są tańsze.
Myliłby się jednak ten, kto uzna, że na takich dołujących fundamentach można opierać działanie bloga. Ten bowiem wymaga codziennej wiary w sens tworzenia. Co znaczy, że wykluczałem takie ot odejście do indywidualnej motoryzacji na rzecz innych rozwiązań. I to się zgadza. Moja konstatacja zakładała bowiem coś znacznie lepiej brzmiącego.
Zakładała ona otóż, że fani motoryzacji, po tym jak pozbędą się swoich Skód i Toyot, wrócą do internetu i  zaczną czyhać na auta do motoryzacji okazjonalnej, weekendowej lub tej w dalsze trasy. Innymi słowy, poszukają teraz samochodów kolorowych, zwariowanych, mocnych – jednym słowem – wyszukanych.

I ten trend przepowiedziawszy wróciłem do pracy. Dzisiaj mogę potwierdzić, że coraz więcej z was przegląda „Wyszukane Samochody” i inne miejsca (które przez ostatni rok powstały) w poszukiwaniu czegoś czterokołowego dla siebie. Od zaprzyjaźnionych sprzedawców samochodów, słyszę też, że łatwiej dzisiaj sprzedać wóz z V8 pod maską niż coś z literkami TDI na tylnej klapie.

Czy jestem z tego rad? Cóż, a kto nie cieszyłby się z faktu, że jego słowo ciałem się stało… Ale nie o to tutaj chodzi. W „Wyszukanych” nie spotykamy się by słodzić czy obsmarowywać. Tu nie usłyszycie opluwania jednej marki i czczenia innej. Tutaj zaglądamy z miłości do ciekawej motoryzacji i chęci spełnienia marzeń o samochodzie, który da nam przyjemność. Tak ja to widzę.

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz