czwartek, 4 lipca 2013

Kontrapunkt - Triumph Spitfire

Pracujesz w korporacji. Zarabiasz dużo. Masz ładne biuro, pokaźny dom w kredycie, Mercedesa w leasingu, dom letni, Harleya, quada, skuter wodny, młodą i piękną żonę, dzieci i kochankę a jednak czegoś ci w życiu brakuje?
Wskakuj w Merca i grzej do Wyszkowa. Tam stoi fura, której pozazdroszczą ci wszyscy kumple z klubu ze stripteasem. Ci z pracy też….. Co prawda ta sztuka nie jest chyba idealna bo jak widać dopiero co została polakierowana i chyba jest w niej coś do ukrycia ale mimo wszystko najwyżej dwa razy do klubu nie pójdziesz i włożysz w niego drugie tyle. Gdybyś kupił Alfę Spider wielu szydziło by, że spędzisz resztę życia w Polmozbycie. Jednak kupując wytwór brytyjskiego przemysłu motoryzacyjnego wchodzisz do grona wybranych. Tak jak ci, którzy zupełnie bez sensu kupili Defendera. Triumph nie psuje się. On odpoczywa. Nie cieknie tylko znaczy swój teren. Nie jest niewygodny tylko specyficzny. Po prostu musisz go mieć. Sam kiedyś nie kupiłem takiego i do dzisiaj żałuję. Co prawda wtedy kosztował 4000000 złotych ale był czerwony a jak wiadomo czerwone są najszybsze. Poza tym ta nazwa. Spitfire. Legendarny myśliwiec brytyjski z eliptycznym płatem. Polscy lotnicy walczyli z germańskim najeźdźcą pod niebem Kentu i zachodniej Europy między innymi w Spitfire’ach. Co z tego, że ten nie lata? I tak poczujesz się jak w kabinie myśliwca. Rzucaj wszystko grzej do Wyszkowa! 

Damian Śmigielski


Trumph u nas - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz