piątek, 19 lipca 2013

WIDOK Z OKNA - Większy pali więcej…

Popularną złotą myślą wśród wielu osób przymierzających się do zakupu samochodu, jest twierdzenie, że większy silnik pali… więcej. Jakkolwiek sensownie nie brzmiałoby to w uszach laika, nie sposób jednak przejść nad tym twierdzeniem do porządku dziennego.
Na etapie projektowania, modele samochodów mają dopasowywane jednostki napędowe. Dopasowanie zależy oczywiście od tego, co dana marka ma w aktualnej dyspozycji i kosztów. Tańsze samochody z reguły dostają silniki mniejsze i mniej skomplikowane. Droższe, te większe i droższe. Zwłaszcza w kwestii kosztów opracowania i budowy silników, pojemność okazuje się nie mieć większego znaczenia. Na przykład technologia wtrysku paliwa i turbodoładowania jest wspólna dla wielu silników danego producenta. Mało tego, bywa, że większe silniki powstają przez pomnażanie modułów mniejszych jednostek.
Skoro tak, to jaki silnik dopasować do upatrzonego samochodu? Cóż, tradycyjnie trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie o preferowany styl jazdy oraz pokonywane odległości. Te dwa pytania zresztą pozwalają szybko zweryfikować również sensowność wyboru konkretnego modelu. Bo, powiedzmy, że lubimy jazdę ostrzejszą a poruszamy się na krótszych odcinkach. Wtedy nie pakujmy się w limuzynę przeznaczoną do pokonywania długich tras. Nam potrzeba bowiem mocnego i niewielkiego wozu ze sprężystym zawieszeniem i silnikiem, który żwawo ciągnie z dołu na każdej prędkości obrotowej.

I właśnie ten styl i te trasy. Weźmy dla przykładu limuzynę z V8 pod maską oraz turbodoładowanego kompakta i przejedźmy oboma tysiąc kilometrów do Niemiec i z powrotem. Z kompakta wypadniemy nieżywi i rachunek za paliwo wyjdzie nam bardzo podobny do limuzyny przy założeniu, że średnią prędkość chcemy uzyskać identyczną. Dla odmiany, jeśli zamienimy trasę w korek dojazdu do pracy, zapewne nie odczujemy różnicy w zmęczeniu, a rachunek paliwowy za dudniące w korku V8 będzie wysoki. Właśnie dlatego należy planować zakup samochodu, jak każdy inny zakup: tak, aby pasował do naszego życia. Nie odwrotnie.

Jest jednak jeszcze jeden apekt dobierania silników. Otóż niektóre z jednostek w gamie są rozmyślnie zbyt słabe do poruszania danym modelem. Kupujemy bowiem prestiż określonego modelu, a pod maskę pakujemy coś najtańszego, byle się tylko pokazać lub spalić jak najmniej – diesel. Masa każdego wozu wymaga odpowiedniego dobrania źródła mocy. I w każdym przypadku sprawę należy rozpatrywać indywidualnie. Co ważniejsze, w przypadku aut z kolejnej ręki, różnica w cenie pomiędzy wersjami silnikowymi nie jest tak duża jak przy zakupie nowych. Nie wspominając już o  tym, że droższe silniki często występują w komplecie z drogimi opcjami wyposażenia. Co jeszcze powiększa przepaść między kosztami zakupu gdy są nowe.

Podsumowując, jeśli jesteśmy w stanie wydać więcej na dobrze utrzymany egzemplarz (obniżyć przyszłe wydatki serwisowe) oraz wybrać wóz z mocniejszym silnikiem (poradzić sobie z kosztami paliwa) to nasz samochodowy zakup będzie korzystniejszy i przyniesie więcej satysfakcji niż auto z niedoborem mocy i w gorszym stanie. Pamiętajmy, po pewnym czasie to już nie przebieg i rocznik a poziom technicznej świadomości użytkownika mają kluczowe znaczenie dla stanu samochodu.

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz