środa, 6 listopada 2013

Kontrapunkt - Ford Capri

Jak widzę Capri to się uśmiecham. Kult Capri jest podobny do Manty lub Calibry. Fury takie sobie ale kreowane na cholera wie co. Teraz po latach z uśmiechem można do takiego wsiąść i pojeździć. Ale czy warto?
Ta konkretna sztuka wydaje się być taka sobie. Opis nie przystaje do zdjęć. Jak widać we wnętrzu jest chlew dość zacny a sprzedający zarzeka się, że: Środek super. Widziałem bardziej „super” środki. No i do tego cena. Dwadzieścia tysięcy? No bez przesady. Za to można coś ciekawszego kupić. Może się czepiam ale to dlatego, że jak się chce sprzedać takie auto to warto jest chociaż pobieżnie posprzątać i wysilić się na przyzwoite zdjęcia. A tak to mnie te zdjęcia odrzucają. Trzeba mieć blisko i być bardzo zorientowanym na Capri żeby się na tę ofertę rzucić. A tak poza tym to smakowita fura. Bardzo mi się podoba tablica przyrządów. Dużo smakowitych zegarków. No i ten dach obciągnięty gumowym wilkiem. No ma coś w sobie i w sumie nie najgorszy silnik. To jest propozycja nie dla kogoś kto zaczyna przygodę z Youngtimerami ale dla kogoś kto ma doświadczenie i co najważniejsze pieniądze na doprowadzenie tego rasowego coupe (nie wierzę w to co piszę) do stanu idealnego.

Damian Śmigielski - Capri u nas - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz