niedziela, 16 marca 2014

Jeśli nie chcesz mojej zguby... 30 500PLN

...Citroena kup mi luby.  By się chciało rzec. Sęk w tym, że takie C5 to już dzisiaj niemodne jest, zajechane i w ogóle be. Chyba, że nie.
Bo ten C5 zdaje się stawiać odwieczne pytanie: jak to jest możliwe. Ale uwierzcie, jest. Po prostu samochód nie służył do wożenia pizzy i po kilku latach nakręcił minimalny przebieg. Zapewne relatywnie skromna siła pociągowa pomogła w tym wypadku, ale o to się nie martwcie. Citroen i tak nie służy do orania asfaltu, on nad nim płynie. Im bardziej statecznie, tym lepiej. Rzadka okazja. Brać. Citroen - tutaj.





5 komentarzy:

  1. ile by nie miał km, za tyle to mozna kupib nowe auto z salonu np.dacie nowy logan ... wiec mimo szokujacego porównania to cena i tak o 10k za wysoka ,,,

    OdpowiedzUsuń
  2. no ale weź Ojcze oddaj niemal nową Cytrynę za 20k...? tanie to one nigdy nie były... porównywalny model w salonie to wciąż wydatek rzędu 100k. fakt, to już zupełnie inny wóz. ale jednak...

    OdpowiedzUsuń
  3. kwestia taka - czy ktos to za 30k kupi, ja wątpię ...

    OdpowiedzUsuń
  4. może być ciężko, a z drugiej strony zawsze warto patrzeć na alternatywy. co by nie mówić, przebieg samochodu jest kwestią dość kluczową jeśli mowa o jego zużyciu...

    OdpowiedzUsuń
  5. Szef ma chyba trochę sentyment do togo modelu ;-) swoją drogą nie wszystko trzeba porównywać, czy dowodzić, że można takie samo auto kupić gdzieś taniej, jeżeli komuś marzy się C5, nie stać go albo nie chce nowego (a 2,2 hdi break już dawno sprzedany), to jest to jakaś szansa, szczególnie, że w opinii wielu model poliftowy ma już bardziej poskromioną elektronikę, a ten egzemplarz ma właściwe wyposażenie i silnik, który nie zrujnuje właściciela w razie ew. naprawy

    OdpowiedzUsuń