wtorek, 11 marca 2014

WIDOK Z OKNA. Dwa auta, osiem opon

Zbliża się wiosna, oba nasze auta zakończyły jesienią wycieranie kompletów letnich opon i teraz przyszła pora na założenie nowych. Już od pewnego czasu przeglądam testy ADAC i ofertę sklepów internetowych. I powoli wykluwa się koncepcja.


Samochód pierwszy

Volvo V50 ma napęd na cztery koła i 220 konny pięciocylindrowy silnik benzynowy współpracujący z automatyczną przekładnią. To idealny wóz do dalszych podróży. Szybki, cichy, nie rzuca się w oczy – skuteczny. Do charakteru tego auta pasowałaby opona sportowa ale jednak dająca pewien komfort, świetnie radząca sobie na suchym i mokrym oraz cicha.
Wybór padł na trzech finalistów testu opon letnich ADAC: Conti SportContact 5, Michelin Primacy3 i Dunlop RT SportMaxx. Wszystkie z indeksem prędkości W, bo taki jest zalecany do tego wozu. W niemieckich testach Continental wypada doskonale, ale mam pewne podejrzenia co do ich pełnej wiarygodności. Różnice punktowe pomiędzy finałową trójką są praktycznie żadne. Podobnie jest z cenami. Jak dobrze pogrzebać w ofertach, okazuje się, że we wszystkich trzech przypadkach komplet z założeniem kosztuje w granicach 1600 złotych.
O wyborze powinna więc zdecydować subiektywna ocena. Volvo przejeździło zimę na Continentalach. Wspaniałe opone, ciche, świetne na śniegu, błocie i mokrym, ale równie skuteczne na suchym a zimnym asfalcie. Naturalnie więc powinno się skłaniać ku niemieckiej marce. Ale w testach wypadają głośniej od Dunlopa i Michelin. A to w jeździe ma duże znaczenie. Różnica 3-4 decybeli to subiektywnie tak, jakby w aucie było dwa razy głośniej. Czego nie pragnę. Czyli teraz Michelin czy Dunlop?
Mam doskonałe doświadczenia z zimówkami Dunlopa. To zawsze doskonałe opony. Z letniakami to różnie bywa. Bywają udane, bywają nieudane. Więc niepewność. SportMaxx RT wygląda zabójczo. To fakt. I wypada łeb w łeb z Michelin. Z kolei Michelin jest oceniana jako komfortowa opona o wysokich parametrach. Nie powala wyglądem, ale jest w absolutnej czołówce jeśli chodzi o parametry. Co prawda Volvo T5 to dość szybkie auto, jednak skłaniam się ku zdaniu, że jego moc zwłaszcza w wersji AWD służy lepiej w charakterze powiedzmy GT niż „Fast and Furious”. Zatem Michelin.

Samochód drugi.

Fiat Punto 75. Chodzi oczywiście o konie pod maską i zakładam, że coś tam z tego stadka zostało, bo przez ostatnie 16 lat fiacik przemierzył raptem 85 tys kilometrów, z czego ostatnie 10 tys przejechałem nim od jesieni zeszłego roku. Kupiłem go z oponami, na których wyjechał chyba z salonu więc musiałem się ich jak najszybciej pozbyć nim eksplodują. Na zimę otrzymał komplet Uniroyal Plus6. Świetne, polecam.
Natomiast idzie ciepłe i wypadałoby zarzucić niedługo stosowne obuwie. Do ostatecznego porównania wybrałem: Bridgestone Ecopia 150, Pirelli P1 Cinturato Verde (w skrócie P1) i Semperit Comfort Life. Od razu dodam, że Dunlopy StreetResponse odrzuciłem po doświadczeniach z nimi w innym samochodzie. Nie wbudziły mojego zaufania. Podobnie skreśliłem Uniroyal Rain Expert. Nie, żeby było z nimi coś mocno nie tak, ale są głośne. A dokładając hałaśliwe opony do już nienajcichszego samochodu, to za wiele.
Semperit to marka u nas stosunkowo rzadko spotykana. Kiedyś trafiały obszernie zimowki i uznawane były za świetne. Później marka podupadła a teraz utrzymuje się na niezłym średnim poziomie. Comfort Life w testach ADAC wypadły przeciętnie a i cena okazała się stosunkowo wysoka. Niemal 200 złotych za oponę w rozmiarze 165/65R14 to nie jest mało. I w tych pieniądzach oczekuję czegoś więcej niż przeciętniactwa.
Może zatem Bridgestone. Z nimi też miałem raczej pod górę. Zakładane jako OEM (czyli w fabryce) opony tej marki to z reguły budżetowe propozycje. Gdy zaś wbili się do BMW na fali uznania dla tzw. run flatów, nie dało się z tymi oponami zwyczajnie żyć. Twarde, głośne i dość przeciętnej przyczepności nie budowały z nikim dłuższych relacji. Ecopia to podobno zupełnie nowa generacja opony, użytkownicy ją chwalą. Cóż, może warto?
No i Pirelli… Cóż, może nie patrzmy na ich osiągnięcia w Formule 1 bo można się zniechęcić. Pirelli potrafi stworzyć opony doskonałe. PZero Nero, PZero Rosso, że wspomnę tylko o dwóch. To jest marka z jajem, a PZero używane w jednym z samochodów w przeszłości pozostawiły wspaniałe wspomnienia. Nie do zatrzymania na wodzie, świetne parametry i wygląd.
Po przeanalizowaniu cen, okazało się, że za rządzącą w rankingach Conti trzeba dać 250 złotych, za Ecopię 210 a za P1 „tylko” 200. Biorąc pod uwagę, że znacząco słabszy Semperit to tylko około 5 złotych taniej od P1, wszystko przemawia na korzyść włoskiej gumy. To prawda, Dębicę można mieć za 140 złotych, podobnie jak większość tzw. śmietnikowych propozycji. Cóż, są nowe, ale to tyle, co można o nich rzec.
Opony traktuję jako bardzo istotny element zawieszenia samochodu i nie wyobrażam sobie skazywania się na wiele tysięcy kilometrów jazdy na budżetowej gumie skoro najlepsza w klasie jest tylko o około 50 złotych droższa, co na komplecie daje nam 200 złotych. Tyle, co jedno tankowanie Fiata. Nie warto.

Marcin Suszczewski


7 komentarzy:

  1. Pytanie tylko: po co pakować coś tak "markowego" do Punto? Nexen czy Barum to wystarczające gumy to takiego auta.

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki za głosy, właśnie liczę na wasze zdanie... piszcie bo ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, a i wiosna jeszcze chwilę zwleka z nadejściem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Opony z wysokiej półki to zawsze większa pewność, że wyhamujemy tam, gdzie byśmy sobie tego życzyli lub że wystarczy nam szerokości asfaltu na zakręcie. I o ile w przypadku kolubryny pokroju Volvo nie wyobrażam sobie zastosowania wyrobów budżetowych, o tyle Punto jest wozem niespecjalnie temperamentnym i wyroby Dębicy czy innej Fuldy wydają mi się dobrze doń dopasowane. Skoro jednak są środki na lepsze gumy - zawsze warto założyć lepsze :).

    OdpowiedzUsuń
  4. środki to jedno, a różnica w koszcie kompletu drugie. skoro Dębica winszuje 140 a Pirelli 200, to na komplecie po transakcji pozostaje 240 złotych. pytanie czy warto i pytanie drugie, czy to jest aż tak wiele. moim zdaniem nie i to dotyczy nie tylko rozmiaru do Punto. żeby zjeździć komplet nowych opon potrzeba około czterech sezonów. tyle czasu ma się dobre lub takie sobie opony, bo o tych 200 złotych po trzech latach każdy zapomni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego prostego względu nie należy się specjalnie zastanawiać :). Co pisałem, pisałem z myślą o ludziach, dla których dołożenie tych dwóch stówek może okazać się trudne lub wiązać się z poważniejszymi wyrzeczeniami. Dla słabiej zarabiających zmotoryzowanych podobne kompromisy to niestety konieczność.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sam poszukuje opon do swojego Volva S60 i skłaniam się ku oponom Good Year'a. Tak jak Ty uważam, że testami instytucjonalnymi/prasowymi(ADAC/AutoBild) nie należy się zbytnio przejmować a ich wyniki traktować raczej orientacyjnie. Dużo bardziej wiarygodne są dla mnie opinie samych użytkowników, choć jestem w pełni świadom istnienia marketingu szemranego/szeptanego. Ale mimo wszystko bardziej ufam wrażeniom zebranym na szerokiej próbie respondentów. Także przejrzyj sobie choćby te wyniki: http://www.oponeo.pl/artykul/testy-opon-letnich-2014-w-rozmiarze-225-45-r17-wg-uzytkownikow

    OdpowiedzUsuń