wtorek, 27 maja 2014

WIDOK Z OKNA - Tysiąc sześćset na godzinę…

Kiedy dwadzieścia lat temu odwiedziłem Muzeum Transportu w Coventry, moją uwagę przykuł znajdujący się tam projekt pojazdu zbudowanego do bicia rekordów prędkości.
Samochód z napędem rakietowym nazywał się Thrust SSC i stał w Muzeum między innymi po to, żeby zbierać od zwiedzających pieniądze na start. Też się dołożyłem, a jakże, chyba nawet całe 5 funtów co jak na ówczesne możliwości dziennikarza z Polski było niemałą fortuną.
Trzy lata później moja inwestycja okazała się trafiona. Pilot Andy Green poprowadził maszynę, której prototyp czy makietę oglądałem w Muzeum w rekordowym przejeździe. 15 października Andy pojechał swoim Thrust’em z prędkością ponad 1200km/h i tym samym stał się pierwszym i jak dotąd jedynym człowiekiem, który pokonał na lądzie barierę dźwięku. Na dodatek czymś, co można nazwać samochodem. Rakietowym, ale jednak samochodem.
Minął czas i oprócz makiety miałem też okazję spotkać samego Green’a. Postawny, przystojny, pilot. Ten gość ma wszystko co potrzebne żeby projekt bicia rekordu prędkości doprowadzić do końca. Podoba mi się jak opowiada o wrażeniach za kierownicą: „No wiesz, powyżej 800km/h (auto) zaczyna trochę myszkować, ale już w okolicach 1200km/h się uspokaja. Można rzec, że powyżej 1200 wymaga tylko lekkich korekt kierownicą”. Ale czy będzie taki spokojny aż do 1600km/h, o których marzysz? Andy: „Tego nie wie nikt. Zobaczymy”. Uśmiech J
Widziałem dzisiaj na żywo makietę nowego pojazdu o nazwie Bloodhound. Pewnie go kojarzycie, ci którzy zaglądacie na nasz facebookowy profil. Dawaliśmy w swoim czasie film o tym jak to wszystko w tym wozie działa. Fascynujące, że do obsługi pompy paliwa rakietowego zastosowano w nim silnik jak z F1. Andy siedzi obok tego silnika, za plecami ma potężny napęd rakietowy. Jego moc wyrażają w tysiącach koni. 160 tysięcy, czy jakoś tak. Masakra.
Warto będzie zobaczyć makietę Bloodhound’a a nawet może spotkać Andy’ego. Możecie to uczynić już w ten weekend na Pikniku Naukowym, który tym razem odbędzie się na Stadionie Narodowym. Makieta robi wrażenie. A jak jeszcze pomyśleć, że w pełnym pędzie połyka w sekundę cztery długości Narodowego, robi się mocno.
Bloodhound’a na Piknik ściągnął Castrol, który jest partnerem technologicznym całego projektu. Nie tylko smarują silnik do wspomnianego motoru F1 (pompy paliwa rakietowego) i zapewniają smarowanie hydrauliki pokładowej (a nie brakuje jej w tym samochodzie). Castrol opracował tez specjalny płyn hamulcowy, który w ostatniej fazie hamowania ma spowolnić aluminiowe koła rakieto wozu. Ten płyn ma temperaturę wrzenia 320 stopni Celsjusza, co oznacza, że bije odpowiednik DOT4 używany w sportowych aplikacjach o niemal 100 stopni.
Warto czasem spotkać ludzi takich jak Green. To jest facet, który wprost zaraża pasją. To, że jest w stanie godzinach opowiadać o tym co robią i jak robią w ramach projektu Bloodhound przywraca człowiekowi wiarę w to, że są jeszcze na świecie ludzie, dla których ich hobby to coś więcej niż odkapslowanie piwa przed telewizorem. Prowadzący spotkanie z Green’em Tomasz Kammel zapytał go czy, jako były pilot RAF, woli Bloodhound’a od myśliwca. Green mówi, że cieszyłby się gdyby udało się ustanowić nowy rekord, bo to sprawi, że samochody znowu będą szybsze od samolotów, jak sto lat temu.
Marcin Suszczewski

Zajrzyj na profil facebookowy "Wyszukanych" i weź udział w konkursie "Bloodhound" - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz