niedziela, 25 maja 2014

WYSZUKANY POLECANY - Rover SD1



O, niespodziewanie wracamy do "Wyszukanych Polecanych", ale w tym przypadku nie może być inaczej.
Kto regularnie czytuje Classicauto, ten na pewno pamięta mój artykuł o Roverze SD1 Vitesse z CA nr 91 (kwiecień 2014). Wyobraźcie sobie taką sytuację, że konkretnie ten egzemplarz brytyjskiego krążownika jest do wzięcia.
SD1 jest chyba jednym z najlepszych brytyjskich samochodów wszechczasów. Niestety, jego produkcja przypadła na najgorszy możliwy dla niego okres (strajki, zawirowania w British Leyland), przez co pierwsze egzemplarze były… hmmm… mało trwałe. Tak naprawdę nie było podzespołu, który by się nie psuł. Nadwozie było dramatycznie spasowane, w czasie deszczu (a o to w Anglii nie trudno) do wnętrza potrafiła lać się woda, silniki pożerały ogromne ilości oleju, mosty napędowe padały po przebiegu kilku tysięcy mil. Generalnie ciężko wskazać jakiś jeden nad wyraz awaryjny element – psuło się wszystko. Z czasem jakość aut się poprawiła, ale jak to się mówi – niesmak pozostał. Mimo, że Rover bił na głowę wielu swoich kontynentalnych konkurentów, to nigdy z nimi nie nawiązał równorzędnej walki.
Jako ciekawostkę warto odnotować fakt, że wnętrze SD1 jest symetryczne, deska także posiada z obydwu stron otwory na kolumnę kierowniczą i zegary. Otwierany schowek znajduje zarówno przed pasażerem jak i przed kierowcą. Dzięki temu przekładkę z RHD na LHD może wykona nawet małpa przy użyciu podstawowych narzędzi.
Zachęciłem Was do zakupu? To teraz parę słów o TYM konkretnie SD1. Przede wszystkim to auto z końca produkcji, a to oznacza, że jest pozbawione praktycznie wszystkich wspomnianych przeze mnie wad. Po drugie to wersja Vitesse (powstało ich niespełna 4000 tys.), a to z kolei oznacza, że jest szybki, nawet bardzo szybki. Lepiej hamuje i skręca niż „zwykłe” wersje. Po trzecie został oryginalnie wyprodukowany z kierownicą po lewej stronie. Ten egzemplarz jest częścią pokaźnej kolekcji zabytkowej motoryzacji mojego znajomego. Garażowany, jeżdżony tak naprawdę tylko od wielkiego święta. Zachowany w stanie oryginalnym, oceniam go na dobrą 4. Wymaga dopieszczenia i drobnych poprawek, ale ważne że jest w pełni sprawny i kompletny. Jeździ się nim genialnie. Głębokie, pluszowe fotele rozpieszczają komfortem, a V8 pod maską robi dobrą robotę – ten samochód jest naprawdę mocny i zaskakująco chętnie się rozpędza. To chyba jeden z tańszych sposobów na posiadanie prawdziwego amerykańskiego V8 (tak, tak. Ten kultowy brytyjski silnik pochodzi z… USA) w tylnonapędowym aucie. Dodajcie do tego fakt, że samochód ma dedykowany, ciut szerszy wydech ze stali nierdzewnej i gada tak, że ciary po plechach przechodzą.
Ogłoszenie musi mieć cenę – właściciel ceni tego angielskiego klasyka na 10 000 zł. Ciężko powiedzieć czy to dużo czy mało; na polskim rynku brak ofert SD1 Vitesse, na zachodzie te auta potrafią kosztować znacznie więcej niż 2000-3000 euro.
Ktoś ma ochotę? Ja z nim spędziłem cały dzień i szczerze polecam.

Numer telefonu dla zainteresowanych: 880 122 769

Tekst: Michał Trzcionkowski
Zdjęcia: Rafał Andrzejewski

pełna galeria zdjęć - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz