poniedziałek, 8 września 2014

Kupowanie Fiata 132 nie jest łatwe... od 3 200 do 25 990PLN

 Fiat 132 to bardzo zacna konstrukcja. To był model z tych starszych Fiatów, kiedy udawało się połączyć udane silniki, zawieszenia i stylizację.
Silniki były trzy: 1600, 1800 i 2000. Co ciekawe, samochody przetrwały w wersjach albo najsłabszej albo najmocniejszej. Te 1800 sa raczej rzadkie. Co ciekawe, między silnikami są stosunkowo niewielkie różnice mocy. Od 100 do 130KM. Więc czasami nie warto ścigać się o znacząco droższy 2000 kiedy oferowany 1600 jest dajmy na to w idealnym stanie. Powiedzmy sobie otwarcie, nikt się tym sprzętem nie będzie ścigał.



Skoro kwestię silnikową mamy z grubsza rozwianą, warto wypowiedzieć się w sprawie estetyki. Ze 132 jest trochę odwrotnie niż z CX-em. O ile pierwsza generacja z chromowanymi zderzakami wygląda powalająco to w 132 szerokie plastikowe zderzaki i listwy nadały nadwoziu sportowego charakteru. I znowu, co kto woli. Naszym zdaniem poliftowy prezentuje się korzystniej. O ile oczywiście te plastiki nie popękały.

A skoro o plastikach mowe, zajrzyjmy do wnętrza. No, niestety, poliftowe przy oryginalnym wygląda biednie. W dodatku na prezentowanych poniżej zdjęciach mamy egzemplarz z kierownicą Nardi. Plastik przy niej klęka. Link do aukcji oliwkowego 132 2000 - tutaj.

Ponówmy zatem pytanie, co wybrać? Cóż, naszym zdaniem odpowiedź jest prosta. 132 w pierwszej wersji wygląda klasycznie, czysto. Nie ma sportowego charakteru, ale broni się jako design. Do takiej prezencji silnik 1600 pasuje znakomicie. Biorąc pod uwagę, że przy oferowanych wozach, z niebieskim oszczędzamy około 10 tys złotych, naprawdę warto się skusić. Link do ogłoszenia tego 132 - tutaj.
I jeszcze jedno pytanie, czy obciąć z kosztów zakupu jeszcze 10 tys i rzucić się na jeżdżący zbiór części? Biorąc pod uwagę w jak opłakanym stanie ten samochód prezentuje się z zewnątrz i w środku oraz fakt, że silnik można w tych kosztach świetnie wyremontować, dalibyśmy sobie spokój. Oczywiście, szyby, lampy i zderzaki mają swoją cenę. Warto je mieć na wszelki wypadek. Cóż, zaproponować 1,5 tys i kupić. Link do czerwonego 132 - tutaj.




2 komentarze:

  1. Porca miseria, właśnie dzisiaj miałem dzwonić do sprzedającego tego niebieskiego 132, a tu tak mi podcięliście skrzydła - teraz auto zostało pokazane na prestiżowym blogu i negocjacji nie będzie...

    OdpowiedzUsuń
  2. daj spokój, dzwoń, pan na pewno nie czytał ;) teraz sami sobie strzeliliśmy w kolano. więc jest po równo...

    OdpowiedzUsuń