środa, 10 września 2014

WIDOK Z OKNA. Ruszył konfigurator nowego Twingo


Nie wiem dokładnie od kiedy, ale już jest dostępny - konfigurator nowego Renault Twingo. Ochoczo rzuciłem się do układania małego Renault, wszak już od dłuższego czasu był zapowiadany.
Z technicznego punktu widzenia, konfigurator nie jest tak przejrzysty jak by się chciało. Pokazują się np. okienka, w których widnieje napis, że pakiet składa się z trzech elementów, ale po wyświetleniu nie widać co to za trzy elementy. Urządzenie działa też globalnie. Cały czas w układanym samochodzie można wszystko zmieniać. Wszystko, pod warunkiem, że jeden wybór nie wyklucza innego. To zresztą typowe dla większości takich systemów. Tyle, że we francuskim pojawiają się tajemnicze komunikaty o technicznych wymogach. Cóż, klient chyba nie musi się w tym orientować.


Po zastanowieniu wybrałem model z mocniejszym z dwóch silników. Nawet nie dlatego, że ma więcej mocy, ale żeby przekonać się na ile Twingo jest w stanie odjechać od konkurencji w postaci np. VW Up. No i jest, bo Up'a w tak mocnej wersji się nie kupi. Dostępny jest tylko z silnikiem 75-konnym czyli jak w słabszym Twingo. Skoro już wcisnąłem "mocy przybywaj", naszedł mnie apetyt na dodatki. A tych Twingo oferuje sporo. Bardzo spodobały mi się żywe kolory, ciekawe wzory felg a przede wszystkim zaawansowane multimedia oraz kolorystyka kabiny.
Okazuje się, że kabinie Twingo wcale nie musi być szaro do czego takie maluchy mocno nas przyzwyczaiły. Fotele małej renówki mogą mieć nie tylko jasną tapicerkę, ale również lamówkę na szwach i... kolorowe wstawki z materiału. Wybrałem dla "swojego" Twingo kolor niebieski i proszę, mogę go dodać na fotelach a nawet plastikach wnętrza. One też dostosują się do reszty. Magic ;). Dołożyłem odsuwany materiałowy dach, automatyczną klimę, podgrzewane przednie fotele, czujnik deszczu no i ten cały R-link co zapewne aplikacjami niejednego ajfona zawstydzi. Zresztą sami zobaczcie.
Poza głównymi pakietami, uzupełniłem wyposażenie o przydatne schowki i nieprzydatne, ale robiące robotę dodatki tzw. kosmetyczne. Przyznać trzeba, że 1200 złotych za nakładki nadkoli "czyniące Twingo bardziej muskularnym" to lekka przesada. Ale co tam, miałem szaleć.

A teraz pora na podsumowanie. 90-konne Twingo wyniosło w granicach 60 tysięcy złotych. Napakowane dodatkami po dach. Dokonałem niemal identycznej konfiguracji u Volkswagena. Bez trudu doszedłem do 55 tysięcy dla Up o mocy 75 koni. Żeby więc nie było, wróciłem w konfiguratorze Twingo do silnika, zmieniłem go na ten słabszy (a jak już pisałem, można to uczynić w dowolnej chwili i na każdym etapie) i presto: niecałe 50 tys. Bodaj 48 dokładnie.

Każdy musi ze swoim portfelem w ręku zdecydować, czy pozostanie (jak ja) na etapie kręcenia konfiguratorem) czy z przygotowanym przez siebie online samochodem uda się na dalsze rozmowy do salonu. Twingo to ciekawy samochód (przez ten silnik w bagażniku), który jest elegancko i z polotem wystylizowany. To wóz, który może się podobać w odróżnieniu od volkswagenowskiej propozycji 'biorę co jest, bo to jest Das Auto". Czy ta moja cena jest wysoka? No pewnie, że jest. Czy VW życzy sobie mniej? O, nie.

Gdybyście chcieli ułożyć swoje własne Twingo, to - tutaj.

Na koniec uwaga do Renault, ja wiem, że język angielski to wasza słaba strona, ale skoro wybraliście sobie DRIVE na hasło marki to już lepiej trzymać się oryginalnej pisowni ;)

Marcin Suszczewski

12 komentarzy:

  1. No nie no załamka! Takiemu badziewstwu poświęcić tyle czasu i zainteresowania?! To ja już nie wiem o co chodzi... a jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...

    OdpowiedzUsuń
  2. te nowe auta to jednak ... pii pi pii pii

    OdpowiedzUsuń
  3. a czemu "te nowe auta to pi pi pi" ??? Normalne miejskie zwinne auto, do tego z fajnymi gadżetami (r link zwijany dach kolorowe wnętrze) - porządny produkt. Jedyna wada - nie da rady na trasie pow. 100 km. Ale wszystko inne??? Jeśli ktoś ma jądra wielkości główki kapusty będzie psioczył, wszyscy inni raczej nie. Albo inaczej - nie wszędzie musisz iść w twardych i uniwersalnych buciorach trekkingowych, czasem warto założyć sandały, trampki, pantofle... To Twingo to taki sandałek właśnie. Gdybym nie musiał wozić rodziny, walizek i nart zimą i latem, chętnie jeździłbym takim lekkim zwinnym autkiem. [p]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne też chodzisz w skarpetkach w tych sandałach, bo to auto właśnie takie jest - jak gość w skarpetkach i sandałach... w mieście:):)
      "Jedyna wada - nie da rady na trasie pow. 100 km" - to nie wiem jakie trzeba mieć jądra, żeby to akceptować, chyba pusty worek:)

      Usuń
    2. e tam, niepotrzebnie wsiadacie na Twingo. pierwsza generacja tego wozu była całkiem pojechana stylistycznie - są tacy co się zarzekają, że stanowiła plagiat projektu polskiego stylisty, profesora Nawrota. faktem jest, że fatalnie się prowadziła. no może nie fatalnie ale nie całkiem pewnie. o drugiej nie potrafię się wypowiedzieć ale podobieństwo do np. citroena c2 mnie w tym wozie niepokoi. natomiast ten nowy zapowiada się bardzo sensownie. biorąc pod uwage, że w tym segmencie do niedawna dominowała taniość i szarość, należy stwierdzić, ze maluchy idą w bardzo fajnym kierunku. to niby detale, ale to właśnie szczegóły doprawiają całość, nieprawdaż? trzeba poczekać na premierę a potem skorzystać z możliwości przejażdżki w salonie reno.

      Usuń
    3. Prawdaż. Na drugą furę do miasta jak znalazł, nic więcej nie trzeba. Czerwony lakier, racingowe naklejki i dzida :) tylko żeby było tak z 10 KPLN taniej... Pewnie będzie, za jakiś czas w promocji.

      Usuń
    4. według konfiguratora, cena bazowego startuje od 35 tys. ja tego z małym silnikiem ułożyłem na około 50 tys ale przyznaję, że nie miał on budżetowego charakteru. z całą odpowiedzialnością mogę rzec, że przy zachowaniu pewnej wstrzemięźliwości można takie auto mieć wyposażone całkiem przyzwoicie za niewiele ponad 40 tys.

      Usuń
  4. Owszem, jedynka była można rzec nawet rewolucyjna na ówczesne czasy, i na tym koniec Twingo.

    OdpowiedzUsuń
  5. takie małe twingo i tyle emocji, po pierwsze każdy może mieć swoje zdanie i jeżeli ktoś ceni gadżety, albo najtańszy zwijany dach jakie onegdaj robili w małych samochodach, to dlaczego nie (?), chyba podobałby mi się tylny napęd - tu gdzie mieszkam jest jakiś pieprz...ny park krajobrazowy, więc zimą nie sypią soli (żałujcie, jeżeli całą zimę musicie jeździć po błocie) i byłaby zabawa...;
    po ostatnie - nie muszę słuchać żadnego głupiego buraka, który w telewizji na śniadanie bredzi, że sandały i skarpetki są obciachowe, albo nie są "trendy" - uwielbiam makaronizmy u telewizyjnych dupków, zapraszanych tam, aby nam mówili co jest "cool", więc reasumując każdy ma, to co lubi i tego wam serdecznie życzę i bardzo proszę bez licytacji nt. zawartości scrotum

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale żeby na mosznę mówić scrotum to już są jaja jak berety! :):)

    OdpowiedzUsuń