piątek, 31 października 2014

SPRZEDANY. Apogeum przepychu. 26 700PLN

Ten samochód to dziecko złotych lat Mercedesa. Niech sobie krytycy mówią co chcą. A mówią, że ciężki, brzydki, zwalisty, krowa. Może tak, może nie. Faktem pozostaje bezspornym, że wystarczy zamknąć drzwi i uruchomić tę widlastą ósemkę by, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, z krytyka stać się fanem CL.

Ten samochód działa na emocje. Poraża, a przynajmniej kiedyś porażał, rozmiarami i masą. Niektórych po prostu przytłacza. Są ludzie, którzy otwarcie przyznają, że nie byliby w stanie poruszać się wozem tak ostentacyjnie ociekającym luksusem. Byłoby im zwyczajnie głupio. I niech będzie.
CL to bowiem magiczny rydwan. Po zajęciu miejsca za kierownicą przechodzimy do innego świata. Bogatego w zmysłowe doznania. Dotyk delikatnej skóry, pomruk mocnego silnika, miękkość sprawnego zawieszenia. Co jednak najbardziej w tym wozie zadziwia, to sposób w jaki zdaje się on zmniejszać po tym, jak już do niego wsiądziemy.
Ten CL to raczej bogata wersja. Nawet nie chce mi się podejmować próby wyobrażenia wysokości kwoty na fakturze zakupu wystawionej w pewnym salonie Mercedes-Benz. Sama myśl o niej mnie paraliżuje więc sobie odpuszczę. Przyznać jednak trzeba, że ktoś odważnie zakreślał pozycje z katalogu płatnych opcji.
To wspaniałe, że po latach możemy się cieszyć tym wozem w cenie zapewne dopłaty do tych szerokich felg. A może były seryjne? Co się nie zmieniło od czasów jego nowości to zużycie paliwa i koszty serwisowania. Tu jednak niespodzianka. Wóz zadowoli się połknięciem około 12-15 litrów benzyny na setkę. Serwis trzeba będzie jakoś spłacić. Może odroczona płatność.

Mercedes w ogłoszeniu - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz