sobota, 18 października 2014

Podróżowanie w czasie i przestrzeni. 6 999PLN

Pewnie już co poniektórym marzył się DeLorean z "Powrotu do Przyszłości" co? Cóż, prawda o nim jest taka, że daleko by was nie zawiózł. Te auta słynęły wprost z wysokiej, wręcz katastrofalnej awaryjności. Podobnie nieobliczalne jak sam John DeLorean, nie stanęłyby raczej na wysokości zadania. Co innego busik Forda. Też amerykański ale pod względem przydatności do jazdy to zupełnie inna liga.

Amerykanie budują swoje vany zupełnie inaczej niż my w Europie. Ich auta mają być przede wszystkim oporowo wygodne. Te nasze mają jeszcze udawać jakieś bezsensowne sportowe aspiracje. Co nie wychodzi im szczególnie na zdrowie. Van to konstrukcja z natury swojej miękka i chybotliwa więc wymaganie od niego sportowego prowadzenia, którego warunkiem jest jak najwyższa sztywność nadwozia jest po prostu absurdalne.
Z kolei im bardziej ma być na sportowo tym szybciej ubywa w kabinie vana miejsca. Indywidualne sportowe fotele jak np. w Espace, tutaj zmieściłyby się może cztery. Tymczasem w Windstarze mamy dwa fotele kapitańskie a za nimi ławki dla dwóch i trzech osób. Za tymi ławkami jest jeszcze przestrzeń na bagaże a ławkę ostatniego rzędu można przesuwać ku przodowi dla powiększenia tej przestrzeni.
Windstar sam z siebie wygląda jak pies labrador. Nie ma nim ani krzty agresji. Jest owalny i potulny. I bardzo chce żeby cała rodzina go kochała. Ten tutaj trafił do Polski z Kanady i był całe życie w rękach dwóch kochających rodzin. Jakież musi być cierpienie takiego vana, kiedy dzieci wyrastają i mówią, że już nie chcą nim jeździć. To zakrawa na scenariusz do kolejnego filmu o Smutnym Autobusie, więc nie podążajmy z narracją w tę stronę.
Windstar zapewnia życie po życiu nawet gdy małe ptaszki wylecą z gniazda. Silnik 3800 i automatyczna skrzynia sprawiają, że wóz gładko i temperamentnie sunie po każdej drodze. Miękkie zawieszenie zapewnia świetną przyczepność i komfort. Aha, dodajmy, że w kabinie ledwo słychać pracujący silnik. Tak cicho to działa.
Nie ma jednej konkretnej grupy, której można by takiego vana polecić. Tym może chcieć jeździć właściwie każdy. No, może poza dostawcą pizzy, bo przy spalaniu w mieście rzędu 12 litrów jego bilans kosztów i przychodów mógłby się nie zgodzić. Poza tym jednak trudno powiedzieć komu nie spodobałby się miks komfortu, osiągów i wygodnej pozycji za kierownicą.
Windstar na aukcji - tutaj.

1 komentarz:

  1. Problemem jest tylko zespół napędowy. Skrzynia i uszczelki pod głowica to katastrofa,...niektórzy twierdza ze na 50 000 km wystarczają. Mogę to potwierdzić.
    Te auto nie ma zbyt dobrych opinii,....i to niestety prawda,..a szkoda, bo komfort prawdziwie S-klasy.

    OdpowiedzUsuń