piątek, 10 października 2014

PORADY - Samochody, które warto kupić… i trzymać.

Wbrew obiegowej opinii, samochodów nie kupuje się tylko do codziennej ani okazjonalnej jazdy. Niektóre z nich to doskonałe lokaty kapitału. Jak jednak rozpoznać, które auta zyskają na wartości i czy ktokolwiek może nam to zagwarantować?

Oczywiście nikt ze sprzedawców samochodów nie udzieli nam pisemnej gwarancji na wzrost wartości nabytego wozu. Ba, ale w banku też nikt takiej deklaracji nam nie podpisze. W wyborze musimy się zatem kierować własnym nosem i wiedzą bardziej od nas doświadczonych na rynku.
Przede wszystkim kierujmy zainteresowanie ku wozom, których liczebność była niska w okresie produkcji i taka pozostaje oraz tym, których wyprodukowano wiele, ale ze względu na charakter i sposób użytkowania, ich dostępność spadła.
Dobrym przykładem pierwszej sytuacji jest Smart Roadster. Produkowany przez 2,5 roku, powstało (łącznie z siostrzanym modelem Coupe) tylko około 40 tysięcy tych wozów. Początkowo oferowane drogo, dzisiaj wóz w świetnym stanie kupimy za około 15 tys złotych.
Roadster ma tę zaletę, że wcale nie musimy go od razu stawiać a podziemnym sejfie. Wybierzmy egzemplarz z niskim przebiegiem i wyprowadźmy go na spacer w pogodny i ciepły dzień. W ten sposób dbamy o inwestycję ale i własne samopoczucie.
Jeśli chodzi o wóz produkowany masowo ale też mało szanowany i dzisiaj trudno dostępny, mamy do wyboru u Francuzów: Renault 4 lub Citroen 2CV. Samochody w stanie fabrycznym (wciąż takie czasami wypływają) cenione są grubo powyżej 100 tysięcy złotych. Auta w doskonałym stanie to wydatek rzędu 25-30 tysięcy.

Proste francuskie samochody mają w sobie tony uroku, ale dbanie o nie nie jest sprawą łatwą. Przede wszystkim, trzeba chronić je przed wilgocią – ta atakuje blachy i elektrykę. Po drugie, starzeniu ulegają elementy gumowe – uszczelki i poszycia rozkładanych dachów.
Gdyby chcieć zainwestować w zupełnie inny kawałem motoryzacji, dobrym pomysłem będzie coś z Niemiec. Na fali wzrostu już jest Mercedes-Benz W123, popularnie zwany Beczką. Jeszcze kilka lat temu taki wóz można było łatwo kupić za około 10-15 tysięcy. Dzisiaj na ładną Bekę trzeba przygotować minimum dwa, a częściej trzy razy tyle.
Skoro mowa o Mercedesie, warto też pomyśleć o modelu SL. Jego wartości już stoją na poziomie około 50 tysięcy złotych i nie spadną. Dobrą lokatą są też wozy tej marki ze znaczkiem AMG. Rzadkie, potwornie ekskluzywne i mocne, póki co AMG można kupić również w cenie modelu SL serii R129.

Marcin Suszczewski

3 komentarze:

  1. Citroen GS/GSA. Wyprodukowano 2.5 mln egzemplarzy, zostało ich już naprawdę niewiele. Ceny GS-ów już rosną. GSA we Francji jeszcze ma cenę "za pińcet" ale już w Holandii i Niemczech drożeje. O ładne egzemplarze trudno, bo rdzewiały i nikt się z nimi nie pieścił, ale przynajmniej konstrukcja jest prosta a Chevronics dostarcza części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, dopisuję do listy. to nie ostatni taki tekst ;)

      Usuń
  2. No i klasyk już za życia - Avantime.

    OdpowiedzUsuń