Wbrew obiegowej opinii, samochodów nie kupuje się tylko do
codziennej ani okazjonalnej jazdy. Niektóre z nich to doskonałe lokaty
kapitału. Jak jednak rozpoznać, które auta zyskają na wartości i czy ktokolwiek
może nam to zagwarantować?
Oczywiście nikt ze sprzedawców samochodów nie udzieli nam
pisemnej gwarancji na wzrost wartości nabytego wozu. Ba, ale w banku też nikt
takiej deklaracji nam nie podpisze. W wyborze musimy się zatem kierować własnym
nosem i wiedzą bardziej od nas doświadczonych na rynku.
Przede wszystkim kierujmy zainteresowanie ku wozom, których
liczebność była niska w okresie produkcji i taka pozostaje oraz tym, których
wyprodukowano wiele, ale ze względu na charakter i sposób użytkowania, ich
dostępność spadła.
Dobrym przykładem pierwszej sytuacji jest Smart Roadster.
Produkowany przez 2,5 roku, powstało (łącznie z siostrzanym modelem Coupe)
tylko około 40 tysięcy tych wozów. Początkowo oferowane drogo, dzisiaj wóz w
świetnym stanie kupimy za około 15 tys złotych.
Roadster ma tę zaletę, że wcale nie musimy go od razu
stawiać a podziemnym sejfie. Wybierzmy egzemplarz z niskim przebiegiem i
wyprowadźmy go na spacer w pogodny i ciepły dzień. W ten sposób dbamy o
inwestycję ale i własne samopoczucie.
Jeśli chodzi o wóz produkowany masowo ale też mało szanowany
i dzisiaj trudno dostępny, mamy do wyboru u Francuzów: Renault 4 lub Citroen
2CV. Samochody w stanie fabrycznym (wciąż takie czasami wypływają) cenione są
grubo powyżej 100 tysięcy złotych. Auta w doskonałym stanie to wydatek rzędu
25-30 tysięcy.
Proste francuskie samochody mają w sobie tony uroku, ale
dbanie o nie nie jest sprawą łatwą. Przede wszystkim, trzeba chronić je przed
wilgocią – ta atakuje blachy i elektrykę. Po drugie, starzeniu ulegają elementy
gumowe – uszczelki i poszycia rozkładanych dachów.
Gdyby chcieć zainwestować w zupełnie inny kawałem
motoryzacji, dobrym pomysłem będzie coś z Niemiec. Na fali wzrostu już jest
Mercedes-Benz W123, popularnie zwany Beczką. Jeszcze kilka lat temu taki wóz
można było łatwo kupić za około 10-15 tysięcy. Dzisiaj na ładną Bekę trzeba
przygotować minimum dwa, a częściej trzy razy tyle.
Skoro mowa o Mercedesie, warto też pomyśleć o modelu SL.
Jego wartości już stoją na poziomie około 50 tysięcy złotych i nie spadną.
Dobrą lokatą są też wozy tej marki ze znaczkiem AMG. Rzadkie, potwornie
ekskluzywne i mocne, póki co AMG można kupić również w cenie modelu SL serii
R129.
Citroen GS/GSA. Wyprodukowano 2.5 mln egzemplarzy, zostało ich już naprawdę niewiele. Ceny GS-ów już rosną. GSA we Francji jeszcze ma cenę "za pińcet" ale już w Holandii i Niemczech drożeje. O ładne egzemplarze trudno, bo rdzewiały i nikt się z nimi nie pieścił, ale przynajmniej konstrukcja jest prosta a Chevronics dostarcza części.
OdpowiedzUsuńo, dopisuję do listy. to nie ostatni taki tekst ;)
UsuńNo i klasyk już za życia - Avantime.
OdpowiedzUsuń