Gramy z Orkiestrą

piątek, 17 października 2014

Prawie jak w Lidlu. 7 500PLN

W tym tygodniu można na "Wyszukanych" odnieść dwa wrażenia. Pierwsze, że trwa coś na kształt niemieckiego tygodnia, jak to robią w Lidlu. Swoją drogą, czy niemiecki Lidl robi niemieckie tygodnie czy tylko hiszpańskie, francuskie, tajskie i takie tam? Drugie wrażenie to takie, że Volkswagen maluje swoje wozy w podstawowych raczej barwach. Przy czym ulubionym kolorem Niemców jest czerwony.

W tym tygodniu mieliśmy kilka niemieckich samochodów. Smart Roadster, Golf 3 i to w dwóch odsłonach oraz "Przejażdżka" z Golfem 2 w roli głównej. To całkiem sporo jak na parę dni i trzeba przyznać, że nie wiemy kiedy to się tak nagromadziło. Żeby to wszystko sensownie ukoronować, mamy takie cudo. Też czerwony, ale za to w jakiej wersji... Passat GT.
Mówcie sobie co chcecie o tym Passacie, ale ten jego ukryty w znaczku firmowym wlot powietrza, a dzięki niemu pełen panel frontowy to elementy, które nam wyjątkowo się podobają. Passat miał jednak o wiele więcej do zaproponowania. To duża limuzyna z nadzwyczajnie wręcz przestronną kabiną. Niech sobie Skoda Superb mówi swoje, ale gdyby nie ten Passat, nawet nie byłoby mowy o skonstruowaniu dla niej tak przepastnego wnętrza.
Wrażenie przestrzeni dodatkowo spotęgowano poprzez zastosowanie jasnych materiałów tapicerskich. Nie bez znaczenia jest też szyberdach, dzięki któremu do wnętrza wozu wpada nie tylko świeże powietrze ale również jeszcze więcej światła.
Mamy do czynienia z wersją GT, co musi znaleźć swoje odzwierciedlenie chociażby w kroju foteli. I znajduje. Wszystkie siedziska dostępne pasażerom mają indywidualne profilowania, a przednie fotele wyposażono dodatkowo w boczki i głębokie podparcia po bokach foteli.
W samej tablicy rozdzielczej usportowienia się już raczej nie doszukamy. Cóż, w końcu to nie supersport tylko GT. Ma być sportowo ale przede wszystkim komfortowo. I jest. Pod ręką kierowcy wygodny lewar automatycznej skrzyni biegów a tuż nad nim nawet Thermotronic ;). Jeszcze trochę sportu mamy na zegarach. Duży obrotomierz i pokaźne wskaźniki temperatury i paliwa. Jak na VW, to i tak nieźle.
Cóż, to żeśmy sobie Passata z grubsza omówili, bez wspomnienia nawet w jakim stanie jest ten wóz. Ale zdjęcia chyba mówią same za siebie. Jeśli nie tak wygląda prawie już 25-letni samochód w stanie igła to już sami nie wiemy co jeszcze można by tu poprawić. Może wy wiecie?

Passat na aukcji - tutaj.

8 komentarzy:

  1. Zawsze uważałem, że VW to słabe samochody, niczym nie wyróżniające się, o marnych osiągach, kiepskiej jakości wykonania, ale ten o dziwo podoba mi się bardzo, może dlatego, że to automat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny Pasek w chba ostatniej wersji samochód pózniejsze to tylko plastikowe jednorazówki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobno najlepiej wykonane samochody produkowano do 1995r, potem z jakością było już tylko gorzej, ekologiczne lakiery, gorsze materiały itp.,itd...Fanem VW nigdy nie byłem, wolę starsze auta Made in France np. Peugeot 405, Peugeot 504, Peugeot 406 Coupe (mój codziennowóz) pozostałe 2 modele pod kocem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. słuchajcie, a może to niegłupi pomysł, żeby skończyć z "anonimowością"? byśmy wtedy wiedzieli co, kto i jak mówi...

    OdpowiedzUsuń
  5. A czyj to pomysł? Ja jestem "za". Ale jak - imię czy jakiś nick?

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie tu się nawet zalogowac nie da...Kombinuj szef, kombinuj :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję koledze od peugeotów, szczególnie kuperek 504 jest boski, a i tak oryginalny "codziennowóz" budzi szacunek.

    Moim poprzednim niemieckim kombi z dieslem był właśnie taki passat r.1991 1.6td. Nie był to może najbardziej porywający stylistycznie samochód, ale jego walory praktyczne były bardzo dobre, jak szef prawi. Dodam, że roleta bagażnika poza płachtą miała poprzeczne pręty, więc można było coś trochę cięższego na niej położyć. Fotel miał 2 gałki do regulacji więcej, niż ten na zdjęciach, klimatyzacja trochę inna, oryginalnie elektryczne szyby, lusterka, okno dachowe i to wszystko działało przy "stanie licznika" 350kkm i 17 latach. W 4 lata przejechałem 150 kkm, wymiany wymagały łożyska, 2xprzeguby, chłodnica powietrza, świece, nagrzewnica i klamki (oryginalne 17 lat, zamienniki 1 mroźną zimę) wszystko razem tańsze niż jedno DKZ. Na koniec najlepsze - prędkość maksymalna >150, autostradowa przyjemna 120-130 (i to na nadwymiarowych kołach), spalanie 5.5, do tego był taki jakiś dobrze wyważony, że na śniegu mniej się bałem niż w obecnym, który ma ESP, ABS i inne takie. Jak sprzedawałem, to płakałem, moja 3 letnia córka jeszcze bardziej, a Pani żona nawet wczoraj (po 3,5 roku) mi to wypomniała. A znajomy ... jeździ

    przydługawe, wiem przepraszam, ale o samochodach nie umiem krótko;

    możemy się logować, byle nie zbyt skomplikowanie proszę

    pozdrawiam
    geniu

    OdpowiedzUsuń