środa, 29 października 2014

PRZEJAŻDŻKA - Codzienność, która nie skrzeczy


Rok temu doszliśmy do wniosku, że przydałby się jeszcze jeden samochód. Konkretnie - drugi. Rozglądanie się za taką samochodową alternatywą skutera prowadzi do zakupów raczej tańszych. Żeby zaś dodać do takiej jazdy trochę stylu, sięgnęliśmy po produkt włoski.

Fiat to marka, która niezmiennie spotyka się z szyderczymi uwagami. A że koroduje, a elektryka, a zawieszenie, a wszystko. W trakcie rocznej eksploatacji udało nam się wiele z tych twierdzeń zweryfikować. Ale po kolei. Znaleziono Fiat, model Punto, pochodzi od pierwszego właściciela. Starszy pan postanowił zaszaleć i przesiadł się do Chevroleta Sparka. W ciekawym kolorze bladego banana. Fiatem jeździł od 1997 roku czyli razem spędzili 16 lat. Co może niektórych dziwić, udało im się pokonać tylko 75 tys kilometrów.
To wcale nie oznacza, że Punto był w idealnym stanie. Idealne to on miał wnętrze. Poza tym natychmiastowej wymiany domagała się cieknąca nagrzewnica, opony, linki ręcznego, tarcze i klocki hamulcowe. Należało też pilnie załatać kilka otworów w podłodze pod fotelem pasażera.
 Te prace zostały przeprowadzone i Punto zaczęło jeździć. Najwyraźniej mu się to spodobało bo z każdym tygodniem samochód jakby dochodził do siebie. Robił się żwawszy, zaczął mniej palić. Zimą wyszła bolączka Fiatów - stosunkowo słabej mocy ogrzewanie. Niezależnie od nowej nagrzewnicy, przepływ płynu chłodzącego jest w tych autach marny. Zagotować się w nim nie macie szans. Cóż, to włoski wóz i nie należało się spodziewać cudów. Ale to jednak rozczarowanie.
Trzeba przyznać, że zimę Punciak przejeździł bez kaszlnięcia. Odpalał od pierwszego strzału, śmigał po śniegu a skoro o tym mowa, to okazjonalne użycie ręcznego pozwalało usprawnić manewry skręcania.
Doświadczenia zebrane zimę oraz lektura forów internetowych doprowadziły do powstania listy pożądanych modyfikacji. Były na niej: konsola centralna z wersji ELX i lepsze światła. W trakcie doszła jeszcze rozpórka kielichów przednich (zupełnie przypadkiem, okazyjny zakup) i układ dolotowy DexRace (może niepotrzebny ale fajnie brzmi).

Aha, zamontowałem też lepszą kierownicę. Ta plastikowa zakładana w fabryce to jednak jest nieporozumienie. Udało się znaleźć dedykowaną do Fiata kierownicę Momo. Teraz to zupełnie inaczej wygląda ale przede wszystkim dużo przyjemniej się prowadzi. Dodajmy, że Punciak nie ma wspomagania.
Prace pod maską były nieprzewidziane i niezaplanowane. To tak naprawdę żadne zmiany. Rozpórka mocuje się w 5 minut a dolot może w 15. Chwilę trwało dopasowanie miejsca na filtr stożkowy. Ostatecznie wylądował w okolicach podszybia. Ma to swoje uzasadnienie, o czym niżej.
Możecie wierzyć lub nie, ale te światła zmieniają całkiem komfort podróżowania Puntem po zmroku. Z seryjnymi od tańszych wersji nie widać nic. Te, z dwoma odbłyśnikami na dwie żarówki H7 robią robotę. Przy okazji, ale naprawdę przy okazji, zmieniłem też zderzak przedni na taki z halogenami i większym wlotem powietrza. Ten seryjny przypominał trochę pupę kota, nie pasował wizerunku Punto. A skoro o zderzaku mowa, to ma on powiększony wlot dołem przez co chłodne powietrze skutecznie dociera do filtra.
A skoro o powietrzu mowa, na chłód a kabinie, do pewnego stopnia radą okazała się konsola środkowa. Bynajmniej nie chodziło wyłącznie o powielenie liczby schowków. Ta konsola bowiem kryje pod sobą dodatkowe kanały powietrzne, których w tańszych wersjach Punto po prostu nie instalowano. Efekt jest taki, że ciepłe powietrze szybciej dociera do nóg jadących z przodu. Przy okazji lepiej to wygląda.
Te zmiany podsumowują modyfikacje Punto. No, dołożyłem jeszcze głośniki w fabryczne miejsca obok unoszonej półki bagażnika. Nie to, żeby nagle kabinę zalał bas, ale "dziesiątki" na desce rozdzielczej z przodu naprawdę nie brzmią satysfakcjonująco. Odsunięcie dźwięku do tyłu to był słuszny manewr.
Punto okazało się znakomitym wyborem budżetowego samochodu do jazdy. Jest w zasadzie bezawaryjne, nic się w nim nie zepsuło, nic nie wymagało szybkiej interwencji. W naszych rękach samochód pokonał przez ostatni rok 15 tysięcy kilometrów. Trochę zmężniał dzięki nowemu zderzakowi i lepszym lampom przednim, zyskał na prowadzeniu (zrobione reparaturki tylnych wahaczy i wymienione tylne amortyzatory).
Punto porusza się w ruchu miejskim i podmiejskim. Spala średnio 6,5 litra benzyny. Sprawdził się również na trasach. Najdalej pojechałem nim do Kutna. Autostradą. Na niej Fiat rozpędził się do 150km/h. A może to było 160? ;).
Przed zimą należy w nim przeprowadzić konserwację progów fluidolem, niezbędne będzie też lekkie poskrobanie i zabezpieczenie podłogi pod fotelem kierowcy. Żadnych dziur nie ma, ale lepiej teraz poczyścić i zabezpieczyć niż na wiosną spawać.
Punto śmiga bardzo sprawnie a ilość miejsca w kabinie i dostęp na tylną kanapę to coś, czego inne wozy (nie tylko klasy supermini) mogą mu pozazdrościć.

Marcin Suszczewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz