środa, 8 października 2014

PRZEJAŻDŻKA - Jak Riva w wodzie

Okrążając ten wóz, nie jesteście w ogóle przygotowani na widok, który otwiera się po złożeniu dachu. Ten wóz skromnie ukrywa swoje możliwości a pokrewieństwo, przynajmniej z nazwy, z sedanem o takiej samej nazwie, sprawia, że na pierwszy rzut oka nie widzi się w nim nic specjalnego.
To jest Chrysler Sebring ale jako kabriolet. W swoim czasie samochód był nawet oferowany w polskiej sieci dealerskiej. Inna sprawa, że wszyscy podobno narzekali na zbyt twarde w europejskiej specyfikacji zawieszenie. Sebring to kawał fury. Jego kabina zaprasza nawet cztery osoby do zajęcia miejsc. Dodajmy, że mogą to być nawet osoby dorosłe. Ciasnoty nie będzie.
W tym samochodzie na pewno przyciąga kolorystyka. Wiśniowy z zewnątrz, z beżową skórą i tworzywami wnętrza, ta kombinacja optycznie wciąż powiększa wrażenie przestrzeni. Wsiada się przez naprawdę długie drzwi. Raczej nie parkujcie na ciasnych miejscach, można mieć potem problem z dostaniem się do Sebringa.
Egzemplarz użyczony do "Przejażdżki" przez Komis Józefów pochodzi z USA (lepsze zawieszenie - miękkie) i dysponuje fantastycznym zestawem audio. Tak, zaraz napiszę o dachu, ale tego radia a właściwie zestawu głośników i wzmacniacza nie da się pominąć. Nie znajdziecie tego w pierwszym lepszym wozie. Ostre, szybkie brzmienie. Świetne.
No dobra, dach. Trzeba odpiąć zatrzaski u góry ramy przedniej szyby, opuścić trochę szyby boczne i zawisnąć na parę sekund na klawiszu składania dachu. Niemało go tutaj jest. Kiedy znika, ma się wrażenie jak by nam ktoś zdjął majtki. Taka pustka jakaś wokoło. No, różnie to można odczytać i odczuć. Do jazdy, szyby lepiej podnieść, odpalić audio albo... moment. Przecież pod maską jest V6. To jednak radio zostawiamy na później. Na razie podelektujmy się brzmieniem wolnossącego 2.7.
Ten silnik zdecydowanie lubi zabrać głos. Nie jest natrętny, ale brzmi świetnie. Co ciekawe, ładnie i szybko wchodzi na obroty a skrzynia wcale nie każe długo czekać na dobranie przełożenia. Dociśnięty, ten kabriolet żwawo rusza do przodu. Właśnie jak ta motorówka Riva. Podobnie jak motorówka, przy starcie unosi nos do góry. I z tego również względu, zresztą dokładnie jak Riva, ten Sebring woli cruising.
Jeśli zatem w życiu wam się powiodło i już nie musicie się nigdzie spieszyć, wypróbujcie Sebringa kabrio. Wóz nie jest zaczepny jak BMW ani ostentacyjny jak Mercedes. OK, to nie jest Bentley, ale nawet za cenę jednej felgi z tego ostatniego, można naprawdę cieszyć się wiatrem we włosach i fajnym brzmieniem silnika. Nie odmawiajmy sobie tej radości.

Marcin Suszczewski
foto: Michał Płużański

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz