środa, 22 października 2014

PRZEJAŻDŻKA - Sleeper Volvo

Są takie samochody, które zwyczajnie nie przykuwają uwagi. Czy to będzie uwaga władzy czy innych kierowców, to inna sprawa. Te wozy jednak zręcznie znikają w tłumie. I właśnie w przypadku niektórych samochodów, taka umiejętność to ich całe błogosławieństwo. Pod pozorem bowiem nudnawej powłoki, kryje się prawdziwie diabelska moc.

Volvo znane jest w Polsce głównie ze statecznych kombi i limuzyn oraz szerokiej oferty pojazdów podwyższonych. Chyba na nie mówią SUVy, ale to są takie duże wozy na bazie osobówek żeby nie kupować VANów. Poza tymi rodzinnymi i biznesowymi wozami, Volvo wpada czasami na zupełnie szalone kombinacje. Ten wóz to jedna z nich: V50 T5 awd.
 Ten model powstał za czasów współpracy z Fordem i w dużej ogólności można powiedzieć, że stanowi odpowiednik Focusa. Co prawda jakość użytych materiałów, stylizacja i wygoda foteli wszystkie należą do bajki pod tytułem Volvo. Ale pod spodem można się doszukiwać podobieństw. Na przykład w sprężystym zawieszeniu. Znaczy się, że to Volvo nie jedzie jak tapczan. A skoro już mówimy o podobieństwach, w gamie Forda był jeden model o zbliżonych parametrach do tego. Nazywał się Focus ST.
Rzecz jednak w tym, że Ford nie uznał za stosowne zaoferować Focusa z napędem "awd". A jak dowodzi praktyka z tym samochodem, te trzy literki czynią całą różnicę. O ile bowiem pięciocylindrowy silnik z turbo o mocy 220 koni nie pozostawia wiele do życzenia pod kątem dynamiki, to porównywanie tego wozu z przednionapędowymi krewniakami jest nieuzasadnione.
AWD jedzie stabilnie, rusza pewnie i tak samo jeździ po zakrętach. To na suchym. Na mokrym pewność w ogóle nie znika i auto dzielnie drze do przodu w największym nawet deszczu - o ile wycieraczki wyrabiają ;).
Prawdziwa przyjemność to jednak jazda tym wozem zimą, najlepiej w kopnym śniegu. Akurat tam gdzie mieszkam, zimą się nie odśnieża i jest zakaz sypania solą dróg. Więc warunki są zbliżone do skadynawskich. Volvo takie warunki kocha a sposób w jaki napęd Haldex wypycha wóz z zakrętu i naprowadza na prostą jest fenomenalny.
 Nie bez znaczenia są tutaj świetne opony. Zimówki to Conti WinterContact TS850 i trzeba przyznać, że w całości zasługują na doskonałe oceny jakie im się wystawia. Latem Volvo jeździ na Dunlopach SportMAXX RT. Obie gumy są ciche, świetnie odprowadzają spod kół wodę, nie szarpią i nie ściągają. Poza tym z każdym przejechanym kilometrem budują u kierowcy zaufanie. Łatwo na nich polegać i to jest bardzo pozytywne odczucie. No właśnie, jak to jest z takim samochodem na co dzień?
V50 jest bardzo wygodnym wozem. Wcześniej korzystałem raczej z większych samochodów, ale obawy odnośnie ciasnoty w kabinie okazały się nieuzasadnione. W Volvo siedzi się wygodnie zarówno z przodu jak i z tyłu. Bagażnik spokojnie połyka znaczne ilości klamotów lub dwa psy. Trzeba przyznać, że Volvo pamięta o swoich tradycjach budowania kombi. Oparcia i siedziska tylnej kanapy składają się niezależnie. Przewidziano specjalne uchwyty do przechowania zagłówków oraz bezpieczne blokady położenia oparcia.
W naszym aucie jest też fotel pasażera przedniego z możliwością składania oparcia. Idealna sprawa do przewozu długich przedmiotów. Do dachu Volvo ma przykręcone relingi. Dokupiłem do nich oryginalne poprzeczki, których montaż trwa kilka sekund. Zdarzyło nam się podróżować tym autem w cztery dorosłe osoby, dwa psy i furę bagażu spakowaną do boxa na dachu. Więc niby niewielki ale jak trzeba to posłuży całej rodzinie.
Volvo wyszukałem półtora roku temu na Allegro. Miało 29 tys kilometrów przebiegu i pachniało nowością. Tyle przejechało przez 9 lat. My dołożyliśmy kolejne 20 tysięcy, więc dopiero co nasze "W8OSIEM" (numer odziedziczony po poprzednim właścicielu) wyświetliło 50 000km. Przez ten czas byliśmy samochodem w kilku dłuższych trasach. Volvo odwiedziło też ASO. Dwa razy na przegląd, raz na wiosenny serwis klimatyzacji i raz na wymianę odmy - ten element ulega standardowo zapchaniu i jest wymieniany w całości.
Nie będę ściemniał, że V50 T5 jeździ wyłącznie z prędkością 90 km/h. Zwłaszcza, że szybkość 200km/h odczuwalna jest niemal tak samo, Nawet nie jest specjalnie głośniej. W trasie pod drogach krajowych samochód zużywa około 7,5 litra benzyny. Na autostradach rośnie ono do 9 lub nawet 12 litrów, w zależności od ciężkości obuwia kierowcy. W mieście spala średnio 10 litrów.
Nasze Volvo jest już co prawda wiekowe rocznikowo, ale pod względem zużycia to jeszcze wciąż szczeniak. Ostatni pobyt w ASO ujawnił pełną sprawność wszystkich elementów, włączając w to końcówki kierownicze, łączniki stablizatorów i tarcze hamulcowe z klockami. Można powiedzieć, że serwisowanie tego wozu przy naszych przebiegach to koszt rzędu 1500 złotych.
Czy polecałbym komuś takie V50? Cóż, sam nigdy nie byłem fanem tego modelu, zwłaszcza wersji sedan. Kupiliśmy go ze względu na stan i postanowiliśmy sprawdzić czy zastąpi godnie naszego Citroena C5. Po półtora roku użytkowania można śmiało powiedzieć, ze jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. Volvo jest wygodne, szybkie i pewne w jeździe a przy tym nie rzuca się w oczy i drażni właścicieli starszych BMW. Więc, tak, jeśli tylko masz do wydania około 40 tys złotych i uda ci się wyszukać egzemplarz w takim stanie i niskim przebiegiem to zdecydowanie polecam.

Marcin Suszczewski

PS. A tak to będzie znów niedługo wyglądało ;)

2 komentarze:

  1. Pozazdrościć takiego auta z tak niskim przebiegiem. No i jestem pod wrażeniem spalania. Spodziewałem się co najmniej 14 litrów w mieście. Jak na tą moc oraz napęd AWD, spalanie wydaje się bardzo niskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko zależy od stylu jazdy. na pewno znajdą się tacy co wycisną i pod 15... ;)

      Usuń