Gramy z Orkiestrą

poniedziałek, 20 października 2014

Tylko proszę się nie pchać. 32 000 do 34 000PLN


Jeszcze się nie nauczyliście, że na "Wyszukanych" wszystko ma swoją praprzyczynę? Na to wygląda gdy się patrzy na zdziwienie i oburzenie, że nagle prezentujemy wam Mazdę. Mazda jak Mazda, chciałoby się rzec. Tak, na ogół to wystarcza. Ale nie w tym przypadku. Tu mamy bowiem dwa trzydziestoletnie niemal egzemplarze, które w życiu nie pojechały po normalnej ulicy.

Właśnie wtedy kiedy wydaje nam się, że wszystko już było, wpadają takie kąski. To dziesięcioletnie Volvo z przebiegiem 50 tys kilometrów czy czerwony 25-letni Passat z 90 tys km na szafie to doprawdy nic w porównaniu do tych dwóch rodzynków. Jak głosi legenda, wygrzebane gdzieś w górskim miasteczku (zdrowe powietrze), pod kocem u wariata co regularnie o nie dbał. Te dwie Mazdy nie pokonały w swoim życiu nawet kilometra po zwykłej drodze. Pamiętajmy, ze wtedy liczniki samochodów ruszały prosto z taśmy produkcyjnej. A przejazdy typu ze statku na lawetę i do dealera bez tablic się nie liczą.
Mazdy-  323 i 626 - są w stanie dziewiczym. Nowe, NO-WE. Dla porządku, większa pokonała 28 kilometrów a mniejsza 100 lub na odwrót. To całkiem bez znaczenia. Regularnie dbane, oleje i płyny zmieniane. Konserwacja prowadzona na bieżąco. Czy ktoś przy zdrowych zmysłach wierzył, że te dwa japońskie auta staną się kiedyś kultowe? Chyba niemożliwe. Uznajmy, że trafiły w ręce górskiego Fritzla, który je uwięził. Dopiero teraz, po 30 latach wyszły na wolność. Jakże musiał je zdziwić widok prawnucząt.
Przyznajemy szczerze, że nie wiemy co o tych wozach myśleć. Tak, w swoim czasie to były solidne japońskie wozy. I pewnie nadal takie są. Niestety w tych wersjach nie prezentują sobą wielkiej wartości historycznej więc bardziej należy je traktować w charakterze rzadkiego znaleziska. Czy warto wyłożyć takie pieniądze za Mazdę z początków lat 80.? Naszym zdaniem nie, o ile ktoś nie jest maniakiem marki czy wozów z tamtej epoki.
Wierzymy szczerze, że dwóch takich na pewno się znajdzie i nie będzie miało dla nich żadnego znaczenia,  o którą z Mazd stoczą bój. To niespotykany rodzynek, a nawet dwa. I dyskusja o proponowanej cenie nie ma żadnego znaczenia. Mamy obiecaną porcję lepszych zdjęć kiedy wozy będzie już można normalnie uwiecznić i zamierzamy się z wami nimi natychmiast podzielić. Póki co, zapraszamy do dyskusji nad sensem takiego zakupu.
Link do ogłoszenia 626 - tutaj.
Link do ogłoszenia 323 - tutaj.

4 komentarze:

  1. Sensu brak, ani to się nie nadaje do muzeum mazdy a do jazdy w sumie szkoda ...

    OdpowiedzUsuń
  2. I skończyło się komentowanie, Panowie! Widzicie jak łatwo można wprowadzić porządek i cenzurę. A niby każdy może! Tylko komu się teraz chce... Mnie już nie, choć byłem "za".
    Takiego nieergonomicznego rozwiązania bym się nie spodziewał - po linii najmniejszego oporu. Można i tak. Wolna wola autora bloga, tylko czy aby na pewno przyniesie mu to korzyści...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe, co w tym nieergonomicznego, że jednak philmiko komentuje i żyje. ale już mu się nie chce... ciężka sprawa. zachęcam: żyj i komentuj. za wolnością jestem zawsze ale za anonimowym pluciem się to już niekoniecznie.

      Usuń