piątek, 14 listopada 2014

Jak to przed zimą. 18 500PLN

Zima to taki czas kiedy niechętnie wychodzi się z domu. To znaczy, są tacy, którzy lubią śnieg i mróz i dobrze im tak. Natomiast większość zdecydowanie obstaje przy domowym ciepełku. Co jednak począć, gdy mimo zimy i tak trzeba wyjść i dokądś pojechać? Hmm, wtedy najlepiej mieć terenówkę.

I żeby była pełna jasność, nie przepadam za terenówkami. Już to pisałem i napiszę znowu. Są ciężkie, nieporęczne, niezdarne wręcz w normalnym ruchu. Do tego paliwożerne, awaryjne i zupełnie nie radzą sobie z prawidłową jazdą - rzucają się na boki, wpadają w koleiny i trzęsą.
Mają jednak te auta również zalety. Dysponują sporą mocą w wersjach benzynowych (a to zresztą dużo lepszy wybór niż diesel do codziennej jazdy). Szybko się nagrzewają (również dotyczy wersji benzynowych). Potrafią wjechać w każdą zaspę, a co ważniejsze, potem z niej wyjechać. Wzbudzają respekt na drodze co sprawia, że są rzadziej zganiane z pasa przez skodziarzy w repowozach typu Octavia czy Rapid.
Z okazji zainteresowania tym kawałkiem rynku samochodowego, postanowiłem zaprezentować terenówkę, która zawsze mi się podobała. Przyznam, że nawet się kiedyś przymierzałem do długiej wersji z ogromnym odsuwanym szyberdachem (stalowym). Tu mamy, z krótszym rozstawem osi, Pajero od Mitsubishi.
Zgrabny, mocny i uroczy. Takie wozy z tego gatunku przełykam gładko więc polecam każdemu, kto szuka odpowiedzi na motoryzacyjne pytania jakie niesie ze sobą zima. Niewiele jest tak zachowanych japońskich terenówek, które właśnie obchodzą ćwierćwiecze. Można nawet powiedzieć, że to rodzynek.
Pajero w ogłoszeniu - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz