poniedziałek, 3 listopada 2014

Pierwszy raz widzę ;). 49 999PLN

A to ci dopiero Firebird. Czegoś takiego, jak żyję, nie widziałem. V8 turbo? Toż to dopiero dziwak. Inna sprawa czy V8 w ogóle turbiny potrzebowało? Całe życie tkwię w, fałszywym jak się okazuje, przekonaniu, że właśnie po to jest V8 żeby już z wiatraczkiem nie kombinować. Cóż, widać się mylę.

Zupełnie unikalny egzemplarz tego Pontiaca. Co prawda w opisie kryje się moim zdaniem błąd, acz tylko formalny. Otóż GM nie miało nigdy fabryki w Szwajcarii a jedynie kwaterę, która zajmowała się sprowadzaniem do Europy ciekawych modeli z USA. Tabliczka znamionowa więc owszem deklaruje Szwajcarię jako rynek docelowy tego wozu, ale produkcja jak najbardziej jest amerykańska.
Ten wóz to muscle car nowej ery. Już nie kanciasty a obły, ale z tylnym napędem i mocnym silnikiem. Firebird to również taki stylistyczny lot w kosmos. Powyginane szyby, pochowane światła tylne i tapicerka wnętrza wspaniale komponująca się z lakierem. A do tego ta aluminiowa deska rozdzielcza. Bajka. Cena z sufitu ale drugiego takiego nie uświadczysz. To jeden z tych wozów, że albo się go bierze jak stoi albo odchodzi. Ale jak tu od niego odejść. Jedyne, co budzi troskę to brzmienie V8 przez turbinę. Oby nie tłumiła widlastego pomruku.
Aukcja Firebirda - tutaj.

Jest jeszcze TransAm z pełnowymiarowym V8 - tutaj. Tak on wygląda...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz