Gramy z Orkiestrą

czwartek, 18 grudnia 2014

Fenomen czy brak obiektywizmu? 28 900PLN

Ten tekst nie będzie obiektywny. Nie da rady skoro właśnie trachnąłem ponad 300 kilometrów niemal czterdziestoletnim Chevroletem z silnikiem V8 o pojemności 5.7, który według pobieżnych obliczeń połknął około 15 litrów benzyny na 100 przejechanych kilometrów przy czym średnia nie spadła nam poniżej setki.

Ale ja nie o Chevrolecie. A w zasadzie to czemu nie, w końcu starszy on od tego Lincolna tylko o rok jest. Ach te Amerykany. Amerykanie je kochają, ale mają je na codzień. A cały świat je kocha, bo... no właśnie, z czego to wynika? Po wspólnej podróży z Chevroletem, przypomniały mi się moje inne auta z USA i to, za co ja uwielbiałem. Za oryginalność wyglądu, za mocne silniki, pluszowe ciepłe wnętrze i doskonałe brzmienie sprzętu audio. Czy kiedykolwiek przejmowałem się osiąganym przez nie zużyciem paliwa?
Raczej nie. Mój pięciolitrowy Monte Carlo palił w trasie dychę a Grand Prix nawet 8. Po mieście, wiadomo, więcej. Dzisiaj, przy zaawansowanych instalacjach gazowych, można w ogóle temat ekonomii pominąć. Czy zatem pozostają same zalety. Ujmę to tak. W ciągu pięciu minut miałem na ulicach Warszawy dwie sytuacje: pan w Audi Q3 podjechał i aż opuścił szybę żeby móc posłuchać gulgotania V8 a młoda dama w nowej beemce trójce coupe odważnie posłała mi szeroki uśmiech na widok Chevroleta w cokolwiek jednak złachanym stanie.
Lincoln prezentuje się świetnie, jakby wyjechał wprost z planu filmu "Wall Street". Czy to mu wystarczy, żeby znalazł się dla niego nowy właściciel? No nie wiem... A czy ktoś z was widzi siebie za jego kierownicą?

Lincoln na aukcji - tutaj.

3 komentarze:

  1. Powiem ,krótko po wojskowemu , - Nie .

    OdpowiedzUsuń
  2. ale nie co? pełnym zdaniami meldować.

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy ktoś z was widzi siebie za jego kierownicą?

    OdpowiedzUsuń