czwartek, 8 stycznia 2015

Dział kredek pozostaje wstrząśnięty. 18 900PLN

Nie pierwszy to raz, kiedy napotykam na pojechane stylistycznie amerykańskie auto. I to w całkiem niespodziewanej kategorii - minivanów. Tradycyjnie ten segment rynku postrzega się jako zarezerwowany dla amorficznych tworów zaprojektowanych wyłącznie tak, aby w nudnym kształcie zamknąć jak największą przestrzeń.

Był tu jakiś czas temu równie odlotowy amerykański samochód - Pontiac Aztek - tutaj. Mówiono o nim, że najbrzydszy, że tragedia. Z czasem jednak zyskał sympatię kierowców a najbardziej polubili go pasażerowie, zwłaszcza mali. Przede wszystkim za ten kształt - jak ze sklepu zabawkowego, oraz przestrzeń w kabinie. W Buicku jest jeszcze lepiej, ma przewagę nad Aztekiem w postaci trzeciego rzędu siedzeń w bagażniku.
Trudno wypowiedzieć się na temat stylistyki. Moim zdaniem oba produkty GM narysowano ręką jakiegoś nawiedzonego stylisty. W normalnym świecie, takie projekty nie miałyby najmniejszych szans na przejście do fazy produkcji. Ale USA to nie jest całkiem normalny świat. Kto wie, może właśnie dzięki temu mamy dzisiaj w samochodach automatyczne skrzynie, klimatyzację, napęd na cztery koła i... Teslę.
Szalony Buick jest, ale jednak może się podobać. Powiedziałbym, że ten design jest dojrzalszy niż w przypadku Azteka, acz różni je może jeden rok przedszkola ;). Buick na pewno jest bardziej funkcjonalnym samochodem. Cieszy również możliwość dołączania napędu tylnej osi. Aztek też miał taką możliwość, po prostu ten opisywany jest jej pozbawiony.
Najbardziej zaś cieszy, że mamy na naszym samochodowym rynku różnorodność. Wbrew bowiem przypowieściom o szalonych naukowcach, to właśnie im zawdzięczamy postęp w cywilizacji. To co, rendez-vous?

Buick w ogłoszeniu - tutaj.

1 komentarz:

  1. Dziwne nr-y rejestracyjne...ciekawe z jakiego kraju przytachał?

    OdpowiedzUsuń