poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kto ci to zrobił Carlos? 4 500PLN

Kiedy pierwszy raz ujrzałem ten model, a miał go w posiadaniu kolega od mamy, stwierdziłem, że przed marką VW jeszcze długa droga zanim zacznie rysować naprawdę ładne samochody. I nie myliłem się, tak swoją drogą. Ale tej pierwszej myśli towarzyszyła druga: jakim cudem Santana zgodził się użyczyć swojego nazwiska takiej paskudzie?
Bądźmy szczerzy, piękny to ten Volskwagen nie jest. I nigdy nie był, bo to nie upływ czasu sprawił, że nie ma ten model uroku. On go po prostu nigdy nie miał. Doceniam jednak tego Passata, bo jednak jak by nie było Santana jest takim Passatem tylko bez zgrabnej linii, za świetną ergonomię kabiny i przyjemność z jazdy.
Tak, tak, jakkolwiek by to dziwnie nie zabrzmiało, w tamtej generacji Passacie świetnie się siedzi. Wszystko pod ręką, lewar biegów króciutki, zgrabny, jak w Mazdzie MX5 prawie ;). Do tego nieskomplikowane zegary i układ deski. Nisko umieszczony fotel, wielka szyba, świetna widoczność. Problem jest tylko taki, że często brakuje mu mocy.
Szczęśliwie ten egzemplarz wyposażono w silnik TD, więc pod maską mamy aż 90 koni a to do sprawnej jazdy Santaną wystarcza w zupełności. Sprzedający nie ukrywa, że Santana odbiega od wizji idealnego samochodu. Ma przetarcia na fotelach, progi po konserwacji, jakieś zaprawki. O ile jednak wiedza mnie nie myli, to już jeden z niewielu modeli tego VW dostępny jeszcze w ofertach. Nie wypada więc grymasić.
Santana na aukcji - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz