Gramy z Orkiestrą

piątek, 9 stycznia 2015

Russian four by four. 9 900PLN

Przyznam się od razu, że do tego auta mam słabość. Ta słabość datuje się od dziennikarskiego testu, który przeprowadziłem dla ówczesnego "Motomagazynu". Pamiętam, że mamy nawet zdjęcie jak Niva jest wszystkimi czterema kołami w powietrzu. Zielona. Taki miała kolor.

Tak, ale tamten test odbył się pewnie 1993 roku. Dodam, że już wtedy Niva miała bodaj z 15 lat jako konstrukcja. Nasz egzemplarz był oczywiście nowy, pochodził z firmy, która miała chrapkę na import Łady do Polski. Co zresztą stanowi temat na osobny materiał o tym, jak kiepsko sobie z tym radzono na przestrzeni lat. A w takich np. Niemczech, delaerzy Łady (a raczej Lady) to normalnie działające biznesy, które na dodatek zarabiają pieniądze. Cóż, wracając do tematu, Niva to już dzisiaj ikona off-roadu, co najmniej na poziomie Defendera. Chociaż pod wieloma względami jest samochodem lepszym. Szybkim, zwinnym, mocnym i estetycznym. W odróżnieniu od innych rosyjskich aut, Niva nie wygląda jak wóz w fazie prototypu. Zauważyliście to w tych innych?
Przy okazji projektu Nivy, Rosjanie wypracowali swoją stylistykę. Wiele elementów jak klamki, fotele, oryginalna deska rozdzielcza, pochodziły z osobowej Łady. Z czasem dodano nowe silniki benzynowe a nawet klapę tylną, której dolna krawędź sięgała okolic zderzaka. Niezmienne pozostały podwozie i toporność tego auta. Właśnie to, za co można je pokochać.
Łada w ogłoszeniu - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz