Gramy z Orkiestrą

wtorek, 17 lutego 2015

TANIOŚĆ. Dać pięćset, zrobić i latać. 1 090PLN

Jakich to sposobów się General Motors nie imało aby tylko przechytrzyć Japończyków, którzy szturmem w swoim czasie zdobywali tamtejszy rynek. W latach 90. wykreowano nawet specjalną markę Geo, pod którą GM wprowadzało do USA niewielkie japońskie samochody. Wszystko po to, żeby klientom nie wpadło w ucho na przykład melodyjnie brzmiące: Suzuki.

Bo oczywiście widoczny na zdjęciach samochód to wcale nie jest żaden Chevrolet tylko zwykły Swift tyle, że z dziwnym znaczkiem na masce. W zasadzie nawet wcale ten znaczek dziwny nie jest. W końcu "geo" odnosi się jakoś, może nie wprost, do Ziemi i właśnie jej wizerunek przyczepiono w tym aucie na nosie. Reszta wozu wymaga pewnych prac. W sensie poza tym znaczkiem. Błotników nie ma, klimę trzeba zapewne uruchomić. Ale ludzie, dajcie człowiekowi pińcet i bierzcie to cudo. Ma automat, ma mocny silnik, ma styl. A do tego ABS, poduszki powietrzne i elektrykę. Toż ten wóz ma wszystko to, czym dzisiejsze maluchy się chwalą. Wystarczy nad nim popracować z palnikiem ;).
A propos palnika, w zeszłym tygodniu ktoś się oburzał, że lekko sobie podchodzę do kwestii blacharskich. Wykorzystam więc tę okazję, żeby wyjaśnić. Są elementy blachy strukturalne, te powinny być całe dla dobra wozu. Jednak błotnik czy kawałek progu to nie jest coś czym się jeździ. Klasa "Taniość" to absolutne dno samochodowej oferty więc nie można oczekiwać tutaj cudów. Doradzałbym więcej świadomości i tolerancji w doborze prezentowanych w tych kwotach ofert.
Geo w ogłoszeniu - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz