wtorek, 7 kwietnia 2015

Jazda to może i jest. Ale co to za jazda... 9 200PLN

Podejrzewam, że większość z was nie miałaby wielkiego problemu z zajęciem na stałe miejsca za kierownicą Mercedesa. Co by o nim nie mówić, mam na myśli starsze modele, a nie to, co marka proponuje aktualnie w swoich sklepach, bo salonami to tego się już nie da nazwać.

Było coś uspokajającego w widoku z miejsca kierowcy. Po pierwsze, jeden rzut oka na tradycyjne zegary i już jechało się przyjemniej. Wycyzelowane, tak można o nich powiedzieć. Wskazówki dobrane z pietyzmem, grafika i czcionki, to wszystko jest tutaj przemyślane i rozmieszczone zgodnie z wszelkimi zasadami logiki, nie tylko ergonomii. Tyczy się to zresztą również reszty kokpitu. Mercedes to przede wszystkim porządek. Chociaż wzorek tapicerki wskazuje, że odrobina szaleństwa już też się tam zaczęła wkradać. Cóż, "C" to samochód dla młodszego odbiorcy, takiego trochę szalonego. Ogólnie jednak, gdy masz taką Gwiazdę pod domem to widać, że jesteś gość, do tego solidny.
Nie każdemu taki wizerunek pasuje. Są ludzie, którzy preferują francuskie fanaberie lub szwedzką oszczędność formy. Mercedes im nie podpasuje. Podobnie jak miłośnikom brytyjskiego ekscentryzmu. Ba, nawet wyznawcy kultu BMW do niemieckiego konkurenta odnoszą się z kompletnym brakiem zrozumienia.
Co by jednak nie mówić, to właśnie w Mercedesie można spokojnie odbębniać kilometry. I to latami. Z pewnością, że nic nieprzewidzianego nas nie czeka. A w każdym razie, w czasach tego "C" tak jeszcze było.

Mercedes w ogłoszeniu - tutaj.

1 komentarz:

  1. fakt bezz szedł na psy ... szkoda ale cóż,,,ale ale a jak mi pod domem stoi skoda 105 L z 1987 roku, do tego favoritka ,,, to jest to dopiero coś ;)

    OdpowiedzUsuń