środa, 24 czerwca 2015

(Ty)dzień na torze Daytona. 25 999PLN

Kiedy Chevrolet przywracał w 1995 roku model Monte Carlo, który od 1988 roku pozostawał w uśpieniu po zakończeniu produkcji aut starszej generacji, sympatycy sportowego coupe aż podskakiwali z radości. Oto pojawiała się szansa na ponowne podróże w komfortowym wnętrzu przy akompaniamencie bulgotu silnika.

Cieszę się, że pojawił się kolejny Monte Carlo bo tego, o którym niedawno pisałem - tutaj - postanowiłem zatrzymać sobie. Może nie dla każdego taki wybór jest jasny więc rozwinę kwestię odrobinę. Dwadzieścia lat temu jeździłem Monte Carlo z  1986 roku. Wspaniały samochód z V8 pod maską, częściowo winylowym dachem i napędem na tył. Ten nowy wóz to już inny zwierzak: V6, 210 koni, przedni napęd. Ale pozostało mu to, co tak bardzo lubiłem w poprzedniku - spokój, ciszę i spokojny cruising. Nowy, w końcu to Z34, dorzuca tutaj sprężyste i pewne zawieszenie i świetne prowadzenie. Więc, historia lubi się powtarzać a ja z przyjemnością wracam do historii mojego Monte.
Co nie znaczy, że i wy nie możecie napisać własnej bo pojawił się kolejny Monte Carlo. Ten jest jeszcze nowszy, z 2003 roku, ma nieco inne nadwozie oraz znacząco zmienione wnętrze. Osobiście, wolę mojego Z34. Wydaje mi się, że jest stylistycznie bardziej spójny. Ale nie ma co narzekać tylko cieszyć się, że stajnia Monte w Polsce rośnie w siłę.
Monte Carlo w ogłoszeniu - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz