Gramy z Orkiestrą

poniedziałek, 13 lipca 2015

Jeszcze w starym stylu. 24 000PLN

Zapatrzeni w nowe modele Maserati - czy tylko ja uważam, że punktem odniesienia dla nich są auta BMW i Lexusa? - zapominamy o tym, co było przedtem. Fakt, Maserati czyni wiele, żeby czasy rozpadających się chłodnic, turbin i wszechobecnej korozji odeszły w niebyt, ale jak widać, trafiają się ciągle wyjątki potwierdzające regułę. Jak ten.

O ile o aktualnym Quattroporte można się niemal wyłącznie rozpływać w zachwytach to w przypadku tego 422 zachwyty nie są takie oczywiste. Przede wszystkim, jego linia zdaje się jakby mniej elegancka, płynna, wręcz taka "fiatowska". Cóż, nic bardziej mylnego. To samochód z linią stanowczą. Nie jest miękki, ma być twardy. Ma być mocny. I taki jest.
220 koni w przeszło 25 letnim samochodzie musi robić wrażenie, ale nie samą mocą człowiek żyje. Maserati to od zawsze piękne samochody i ten nie stanowi wyjątku. Zarówno na zewnątrz jak i w środku. I nie ma prawa was drażnić płaskie koło kierownicy, niezbyt drogo wyglądające przełączniki, niefabryczne radio czy wszechobecne drewno. Aha, zegarek będzie chodził pod warunkiem, że go sobie nakręcicie ;)
W tym samochodzie zmieniłbym tylko końcówkę wydechu - jest zbyt agresywna. Jestem zachwycony krojem nadwozia, wzorem felg i możliwościami tego wozu. Tak, wczesna technika turbodoładowania (a tu mamy biturbo) operowała trochę na zasadzie zero-jedynkowej, ale proponują na to wszystko przymknąć oko i cieszyć się, że ten egzemplarz w ogóle ocalał.

Maserati na aukcji - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz