sobota, 19 września 2015

Język człowiekowi kołkiem staje. 7 400PLN

W setkach rozmów przeprowadzonych na tematy starszych i młodszych klasyków, nie mogę opędzić się od jednej przygnębiającej konkluzji: ludzie uwielbiają skakać na głęboką wodę. To jak zrobić prawko na motocykl, pójść do salonu i zamówić najnowsze Kawasaki o mocy ponad 300 koni. No tak się po prostu nie robi.
Youngtimerowanie to dyscyplina jak każda inna. I jak każda inna, rządzi się swoimi prawami. Na przykład takimi, że do rzadkiego auta trudniej dostać części zamienne. Im większy tzw. nietyp, tym z tym gorzej. Podobnie ma się sprawa z rozmiarami kandydata. Naprawdę łatwiej ogarnia się niewielki samochód. Przynajmniej na początek. Im większy, tym więcej tematów. To tak naprawdę działa. Z wyjątkami.
Niedawno polecałem ślicznie zachowaną Corollę rozmówcy, który poszukiwał czegoś żeby zacząć zabawę w starsze samochody. Corolla była z 1987 roku, naprawdę zachwycała stanem technicznym oraz wyglądem a przy tym przyjemnie i całkiem żwawo jechała. Cóż z tego skoro dżentelmen na koniec oświadczył: wie pan, ale ja to bym chciał np. Cadillaca ze skrzydłami.
Wszystkim, którzy pragną rozpocząć przygodę a przecież i naukę dyscypliny youngtimerowania otwarcie radzę: mierzcie siły na zamiary. A początkiem w dobrym stylu może być nawet taka Fiesta. Wygląda fajnie, jeździ doskonale, jest prosta i wciąż wiele elementów jest do niej dostępnych. Zasmakujcie w prostych daniach a docenicie, z czasem, te skomplikowane. Uwierzcie mi na słowo.
Fiesta na aukcji - tutaj.

2 komentarze:

  1. słusznie , podobnie zgrozą napawają mnie młodziency z dopiero co zrobionym prawem jazdy na ciezarówki sadzani od razu na ogromne maszyny ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna! Gdyby wydatki nie trzymały tak za ryja to brałbym w ciemno.

    OdpowiedzUsuń