poniedziałek, 26 października 2015

Japończyki się nie psują. 4 200PLN

Jest takie przekonanie, pielęgnowane w Polsce od czasów sieci sprzedaży Pewex, że Japończyki się nie psują. Kiedyś zastanawiałem się skąd owo przekonanie się wzięło. Doszedłem do wniosku, że tak było bo w porównaniu z Polonezami i Fiatami 125p, Corolle i Mazdy nie wymagały w zasadzie żadnej obsługi.
Myliłby się jednak ten, kto nadal wierzy, że japońskie samochody nie ulegają awariom. A dzisiejszy przykład Hondy Jazz może służyć za ilustrację. Otóż, jak pisze sprzedający, padła w niej skrzynia. I to na dodatek automatyczna. Chyba największa zmora polskiego nabywcy, równie mocno przekonanego o wyższości manualnej zmiany biegów co japońskiej techniki.
Remont takiej skrzyni zostawmy na razie na boku - zajmie się nim ten, kto Jazz'a pokocha na zabój. Zwrócę jednak uwagę na inny paradoks, który w tym przypadku również ma miejsce. Otóż Jazz nie zardzewiał. Do tej drugiej prawdy, o niskiej odporności na korozję, samochodziarze dochodzili latami. To było jak nauka poruszania się po ciężkiej rekonwalescencji i niemożności pogodzenia się z zastaną sytuacją. A tu proszę, wyjątek. Niestety, potwierdzający regułę.

Jazz na aukcji - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz