czwartek, 8 października 2015

WIDOK Z OKNA. Z wizytą w znajomej wulkanizacji

Chyba trzeba z tym tematem opon pójść o krok dalej, pomyślałem i udałem się do zaprzyjaźnionego warsztatu oponiarskiego celem wypytania co wiedzą na temat wielosezonówek. Jakież było moje zdziwienie, kiedy moim entuzjastycznym opiniom przedstawiono zdanie przedstawiciela handlowego jednej z wiodących marek.
Zdanie to brzmiało mniej więcej tak: "Zawracanie głowy, zrobiliśmy takie opony tylko dlatego, że Michelin zrobił swoje". Przysiadłem sobie natenczas na chwilę i zagłębiłem w rozważaniach nad kruchością ludzkiego bytu a świadomości produktu u przedstawiciela handlowego zwłaszcza.
Celowo nie wymieniam nazwy marki, żeby nie robić komuś dobrze a innemu źle. Wiadomo, takich przedstawicieli jest wielu i przecież nie do mnie on to powiedział tylko do swojego partnera w biznesie. Niech więc ten aspekt pozostanie tajemnicą.
W tajemnicy nie da się jednak utrzymać faktu, że marka ta produkuje wielosezonowe opony od wielu... sezonów. Nie stanowią one żadnej nowości, zwyczajnie teraz zaczęto je bardziej promować. Niewykluczone, że faktycznie z powodu marki Michelin i jej sojuszu zawartego z naszym czołowym emerytowanym już rajdowcem.
Problem zatem nie tkwi w samej oponie i jej koncepcji, jak mi się początkowo zdawało, ale w braku świadomości takiego produktu i jego faktycznej nieobecności na naszym oponiarskim rynku. No dobrze, to są jednak sprawy, które da się przeskoczyć, więc mogłem już wstać i pożegnać się z warsztatem.
W domu zajrzałem na stronę jednego z czołowych producentów, właśnie w poszukiwaniu dodatkowej wiedzy na temat opon wielosezonowych. I co ja czytam. Niby te opony dopuszcza się w krajach, gdzie korzystanie z zimówek jest wymagane prawem (np. Austria czy Skandynawia). Ale w następnym zdaniu piszą, że jeśli w twoim regionie temperatura zimą spada poniżej minus 7 to lepiej kup zimówki.
Powróciłem wtedy myślą do przedstawiciela handlowego i pomyślałem, że skoro jego zarząd wysyła tak mylące sygnały o oponach to może nie ma się co chłopu dziwić, że zupełnie te wielosezonowe lekceważy i tradycyjnie objeżdża swoje punkty by pozostawić kalendarze i długopisy a pytany o nowego typu gumy na wszelki wypadek zapewnia, że nie mają żadnego sensu.
Skoro tak, to przyjrzałem się promocji jaką wykonali ludzie z Michelin. Zatrudnili Hołowczyca, zbudowali specjalny tor demonstrujący możliwości opon a na koniec wszystko sfilmowali i opłacili reklamę w sieci. Innymi słowy, podeszli do sprawy jak profesjonaliści, którzy na dodatek głęboko wierzą, że to nowe jest dobre i ma sens.

Zimowe warunki i specyfika mieszanki to tylko jeden z powodów, dla których producenci sięgają po kompromisowe rozwiązanie, bo jednak musimy przyjąć, że w pewnym sensie takie te wielosezonówki są, cokolwiek nie mówiłby nasz mistrz kierownicy. Ważnym aspektem jest też to, że w krajach z rozbudowaną siecią komunikacji, korzystanie z samochodu przestaje być koniecznością. Na pewno coraz mniej ludzi używa go codziennie do dojazdów do pracy. Również na dalszych trasach często lepiej wybrać pociąg czy samolot, zamiast ryzykować jazdę autem.
Z tej perspektywy nietrudno zrozumieć, że klienci szukają rozwiązań ekonomicznych. Nie chcą trzymać dwóch kompletów opon i dwa razy do roku szarpać się z ich zmianą. Takie mamy czasy, ludzie ułatwiają sobie życie jak tylko mogą. To chyba zresztą dobrze.
Do myślenia dało mi też coś, co wyczytałem w recenzji wielosezonówek opublikowanej na stronach brytyjskiego "The Telegraph". Otóż, coraz mniej jest okazji do jazdy z prędkością rzędu 200km/h. Legalne tempo ruchu samochodowego powoli krzepnie w okolicach 130km/h a to dla opony wielosezonowej nie stanowi większego wyzwania, większość z tych gum występuje w indeksie "T" (do 190km/h) lub "H" (do 210km/h).
Wracając zatem do naszego pana z firmy oponiarskiej i jego wywodów, muszę stwierdzić, że z handlowego punktu widzenia popełnia błąd. Nie daje warsztatowi cienia szansy na zainteresowanie nowością - a przecież dobrze wiemy jak wszystkich kręcą właśnie nowinki. Nie daje również swojej marce szans na starcie z konkurencją. Stwierdzenie, że światowi gigant wyprodukował coś "bo takie ma Michelin" jest wręcz przyznaniem się do naśladownictwa zamiast liderowania w branży.
Cóż, to nie koniec rozważań i, jeśli tylko pozwolicie, będę do tematu wracał. Robi się chłodno a moje stare Vectory już nie mogą doczekać się pierwszego śniegu. Kto wie albo zgaduje: kiedy ten śnieg w tym roku spadnie?

Marcin Suszczewski

8 komentarzy:

  1. a jeszcze jest całą masa ludzi którzy w ogole nie wiedzą ze zmienia sie opony i jężdza na czym popadnie ... najczesciej wciaz na letnich ,śnieg spadnie w listopadzie ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kruchość ludzkiego bytu? A może powiedział to "na odwal się" bo mu się nie chciało gadać? Tak po prostu. Dlaczego wszystko co powie jakiś przedstawiciel ma być świętą prawdą i jedyną linią jaką prezentuje producent? Bo on jest jego przedstawicielem? Czemu wychodzisz z założenia że on chce wszystko sprzedać? Może po prostu mu się nie chce i uciął gadkę:) Sprzedaje tyle letnich i zimowych że olewa wielosezonówki? Kupiłeś jego tekst jak typowy konsument i się przejmujesz:) ONI nie zawsze mówią prawdę - w sumie to prawie zawsze kłamią.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie tyle martwię się co on rzekł, raczej przyjmuję to jako manifestację postawy siły sprzedażowej względem tego typu opon...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jedna jaskółka wiosny nie czyni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bądźmy szczerzy, przedstawiciel handlowy w pracy jest... w pracy. nie widzę powodu żeby rozważać akurat jego indywidualny humor czy samopoczucie danego dnia. powiedział co powiedział i do tego się odnoszę. a nie do tego, że jutro ująłby to zupełnie inaczej. pomijając tę kwestię, omawiam szerzej tematykę nieświadomości produktu więc to nie tak, że wszystko opieram tylko na tym jednym zdaniu. ba, wystarczy przeczytać komentarze pod linkiem do teksu na FB żeby przekonać się jak rozległa biała plama powstaje w miejscu, które powinno być wypełnione rzetelną informacją o oponie wielosezonowej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wracając do tematu opon całorocznych to czytałem kiedyś wywiad z byłym CEO, chyba Gudjera:) Facet wprost mówił że obecna technologia spokojnie pozwala im zrobić oponę całoroczną o parametrach idealnie łączących oponę letnią i zimową. Ale po co? Na letnich i zimówkach więcej się zarabia:) Całoroczne robią takie sobie średnie i im to wystarcza.

    OdpowiedzUsuń