czwartek, 19 listopada 2015

Dla driftera oldskulowca. 12 000PLN

Jeszcze do niedawna drifterem był posiadacz średnio co drugiego BMW i większości japońskich tylnonapędówek. Tyle, że te japońskie maszyny nie kosztują mało i są na wskroś nowoczesne. Z wielką zatem ulgą witam takiego podróżnika z dawnych lat. Dobrze, że chociaż nazwy modelu nie zmienili.

W zależności od generacji, którą mamy na oku, Nissan 200SX znany drifterom wygląda nieco jak wieloryb lub rozdeptany wieloryb. No, piękne to te samochody nie są. Za to niezwykle opływowe. Jak jednak pomyśleć skąd wzięły sie ich szlachetne linie to człowiek nie ma wątpliwości, że nastąpił swoisty postęp. Ten tutaj to już rzadki brzydal. Niby chce być groźny, to patrzy złym spojrzeniem tych czterech przednich lamp. Ale chce też być trochę luksusowy, więc ma na sobie sporo chromu. Ja bym to nazwał niekonsekwencją, ale jestem gotów ją temu autu wybaczyć. Wpisuje się w piękną tradycję japońskich coupe, która to tradycja odeszła niestety do historii wraz takimi modelami jak ten czy na przykład Mazda 929 Coupe. Szkoda. Bo te sportówki dla drifterów to już niewiele mają z tamtymi wozami wspólnego. I nawet nie sądzę, żeby drifterom to jakoś specjalnie przeszkadzało.

Nissan w ogłoszeniu - tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz