piątek, 11 grudnia 2015

PORADY. Dziesięć aut, o których dobrze jest pomarzyć.

Wiele jest samochodów, które chciałoby się mieć. Nie to, żeby się chciało mieć wszystkie, ale w życiu każdego miłośnika motoryzacji przewijają się modele i marki, do których się tęskni i marzy o tym, żeby pewnego dnia stanęły na podjeździe. Ta lista to efekty nasłuchu tych, co marzą.



Listę otwiera Fiat 126p zwany potocznie, ale i w późniejszej karierze też oficjalnie, Maluchem. Ten samochód wprowadził Polskę w realia masowej motoryzacji czyli tam dokąd nie mógł nas zaprowadzić model 125 czy zbyt sporadycznie składany 127 lub 132. Maluch był mały ale dawał radę. Osobiście pojechałem takim do Londynu czy Goteborga. Wujek ciągał swoim przyczepę Niewiadów aż do Grecji. Dzisiaj te samochody odżyły. Cieszą się poważaniem a cena również nie należy do niskich. Od zaniedbanych sztuk za 2 tysiące po egzemplarze rzekomo w stanie fabrycznym za 50 tysięcy (po przecenie ze stu i to nie jest żart).


Golfdwójka, tak to się powinno pisać prawidłowo. Na tzw. Jedynkę nie wszyscy się załapali ale mało jest takich, którzy nie otarli się o kultową Dwójkę. Może egzemplarze z silnikiem 1.3 to nie jest szczyt marzeń, ale już 1.6 albo 1.8 to jest to o czym miłośnik marzy całymi dniami. No i żeby miał szyberdach. Ostatnio natknąłem się na bardzo ładnie wykonany swap z 1.8 turbo pod maską. Zamiast złapać się za głowę, pokiwałem nią z uznaniem. Dwójka to dzisiaj wydatek od 3 tysięcy do około 20.


Baleron mógłby stanowić kolejny i całkiem logiczny etap rozwoju Golfisty gdyby nie fakt, że miłośnicy zwinnych VW zdają się jednak bardziej ciążyć ku modelom BMW. W124 to legenda i klasa sama dla siebie. Powiedzenie “Bez gwiazdy nie ma jazdy” ukuto chyba właśnie z myślą o tym modelu. I słusznie. Solidność wyziera z każdego zakamarka a dopracowanie techniczne przywodzi na myśl obraz inżynierów białych kitlach obsesyjnie pochylających się nad najdrobniejszą śrubką. Mercedes jakich już nigdy nie będzie. Tak go chyba zapamiętamy. Ceny od 3 do prawie już 30 tysięcy i to nie uwzględnia modeli typu AMG czy 500.

Filigranowa, zwinna, nowatorska. Renault 5 to kwintesencja francuskiego podejścia do motoryzacji. Jest funkcjonalna ale przy tym aż ocieka stylem. I to nie wyrafinowanym włoskim stylem tylko właśnie francuskim - funkcjonalizmem chciałoby się rzec, ale nie pozbawionym geometrycznego zacięcia. Wóz jak żaden inny. Pojawia się w ofercie niezmiernie rzadko i za każdym razem budzi sensację. Aktualnie oferowany egzemplarz z automatyczną skrzynią wyceniono na 19 tysięcy. Słabych egzemplarzy nie ma co ruszać.


Land Rover to wóz dla tych, którzy nie siedzieli w normalnym samochodzie. Tak zakładam, bo gdyby wsiedli to już nigdy nie wróciliby do Defendera. Bo chyba niemożliwe żeby ktoś z własnej woli męczył się w tym aluminiowo-stalowym pudle o dynamice kiosku ruchu, w którym ktoś celowo pozbawił jadących możliwości swobodnego poruszenia się na swoich miejscach. W wersji z kierownicą po lewej stronie, kierowca musi w końcu stracić staw łokciowy lewej ręki. W oryginalnym aucie, będzie to staw ręki prawej. Świetnie trzymają cenę. Oferowane auta znikają natychmiast. Kiepski wóz jest wart 20 tysięcy. Niezły to nawet 15-20 tysięcy więcej.


Kto z nas nie chce wierzyć, że uruchamia chłodzonego powietrzem boksera w swoim czterodrzwiowym Porsche chociaż w rzeczywistości próbuje powołać do życia rzędówkę w Skodzie. Fakt, również chłodzoną powietrzem i także umieszczoną za tylną osią. Skoda ma nieodparty urok. Jest cichym i komfortowym samochodem chociaż niemal cudem jest znalezienie niepognitego egzemplarza. Warto jednak próbować i szukać. Wciąż jest trochę tych aut poukrywanych po emeryckich garażach. Podobnie jak w przypadku R5, nie warto łapać słabych sztuk. Ładna będzie kosztowała może 5 tysięcy.


Po przemnożeniu oznaczenia Skody razy dwa otrzymamy oznaczenie kultowego modelu Volvo. Jeszcze nie tak dawno było ich mnóstwo. Dzisiaj zrobiły się rzadkie i raczej wyjątkowo spotkać można ładny egzemplarz. Dwuseta to nie jest bardzo dynamiczny czy zwinny samochód. Mówią na niego “Cegła” i to określenie nie oddaje tylko kwestii stylizacyjnych. Co nie zmienia faktu, że to prawdziwe Volvo z silnikiem redblock pod maską a w wersji kombi z boczną szybą dłuższą od obu drzwiowych. Sprawdźcie ;). Dobre 240 to wydatek od 12 tysięcy wzwyż.


Tipo to jeden z pierwszych modeli Fiata składany przez roboty. Tak, tak, to były te czasy kiedy taka innowacja mogła niejednemu zaimponować a Fiat stał tutaj w światowej awangardzie. Świetnie prezentowały się okazałe tylne lampy a deska rozdzielcza w wydaniu “digital” to było coś o czym marzyły tygrysy z Turynu i innych włoskich miast. Tradycyjnie, Tipo przegrało w starciu z Golfem co nie zmienia faktu, że jest stylistycznie intrygujące, ma obszerną i wygodną kabinę i deskę rozdzielczą, która w porównaniu z dziełem Niemców po prostu poraża stylem. KIepskie Tipo za tysiaka ale ładne za 7.


Jeśli powiedzieć o samochodzie “rekin” to chyba po to żeby przywołać karoserię modelu 850 BMW. Piękne coupe z lampami umieszczonymi pod uchylanymi klapami, silnikiem V12 i wnętrzem godnym Porsche 928. A jednak za cenę BMW i z mechaniką BMW, która niejednokrotnie okazywała się nawet solidniejsza niż w niemieckiej legendzie motorsportu. Osiemsetka to okazały samochód. Imponuje zarówno wyglądem, rozwiązaniami technicznymi, ponadczasowością i… ceną. Mało jest tych aut więc można z niepokojem spoglądać w okienko z ceną. Sugeruję przygotowanie około 50 tysięcy złotych.

Takie zestawienie nie mogłoby się udać bez brytyjskiej limuzyny a skoro o takiej mowa, chyba najwięcej charakteru za rozsądną cenę znajdziemy w modelu XJ. Za mniej niż 10 tysięcy złotych można dzisiaj cieszyć się takim około 20 letnie samochodem, którego smukła linia wciąż budzi pożądanie a zasiadanie na nisko zamontowanych fotelach sprawia, że już sami nie wiemy czy to wóz sportowy czy limuzyna. Silniki raczej wszystkie mocne i charakterne. Tu nie znajdziemy czterocylindrowego kundla. Tylko sześć lub osiem cylindrów. Dlaczego Jag to taki “must have”? Cóż, niedługo już legislacja zakaże nam czerpania przyjemności z jazdy z takimi silnikami. Korzystajmy, póki można żeby mieć co opowiadać następnym pokoleniom. I ta ostatnia uwaga dotyczy wszystkich zaprezentowanych tutaj samochodów.


Marcin Suszczewski

1 komentarz: